maccaroni blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2012

… W wyniku działań zatrudnionych przez zarządce nieruchomości eletryków. Ale od początku.

W piwnicy zgasło światło. Z sąsiadem rozebraliśmy puszki, sprawdziliśmy bezpieczniki, a potem doszliśmy do wniosku, że musiał się ukruszyć przewód za tablicą. Tego nijak nie naprawimy sami, bo trzeba rozplombować licznik. Dzwonimy więc do zarządcy i tłumaczymy, co się dzieje.

Już na trzeci dzień przysłali panów, którzy nie byli zachwyceni koniecznością zdjęcia licznika. Wtedy musi to robić pogotowie energetyczne, a jak pogotowie wystawi rachunek to panowie nie zarobią. W tym momencie zaczyna się cyrk:

- Trzeba wymienić instalację w piwnicy, całą. Pytamy po co, skoro istniejąca spełnia przepisy? Logicznej odpowiedzi nie otrzymujemy.

- Jeśli nie będziemy wymieniać instalacji to trzeba wymienić lampę w korytarzu. Bo nie ma dolnej śrubki w kloszu. Nie ma, bo kiedy jej nie ma, to wystarczy odchylić klosz na górnej i można spokojnie wymienić żarówkę. Pytam, czy brak śrubki powoduje, że lampa staja się nielegalna. Odpowiedź brzmi nie.

- Skoro nie, to oni zrobią bruzdę i puszczą kawał przewodu z puszki w korytarzu do puszki w piwnicy. Tia… Tylko po co bruzda pytam, skoro cała instalacja jest naścienna? Gość, już całkiem przytkany, pyta: to jak mam to zrobić? Odpowiadam spokojnie, że puszczą przewód w peszlu i będzie git. Roboty na 30 minut, koszta niewielkie, a wszystko będzie ok.

Panowie się nieźle wkurzyli, bo szykowali się na większą robotę, a trafili im się twardsi gracze i wyszło 150 złotych :-)

K.

 

Dzisiaj przyjechał zamówiony koks. Przy okazji płacenia dowiedziałem się, że teraz trzeba podać większość danych osobowych, bo paliwa do użytku domowego są zwolnione z akcyzy, jest to rejestrowane, trzeba podpisać pięćset papierów i w ogóle jakby było zimno to chłopaki ze składu opału pewnie przeżegnaliby się nogą…

A najlepsze jest to, że w dowolnej chwili do domu może przyjść mi trep z urzędu celnego i sprawdzać czy przypadkiem nie jestem fabryką :-)

Po prostu pięknie…

K.

Książka Maji Lidii Kossakowskiej „Zbieracz burz”. Słucham sobie spokojnie, nagle główny bohater umiera, a akcja toczy się dalej. W drugim tomie okazuje się, że bohater prawie żyje. Czy ja tego gdzieś nie widziałem? Powiecie, że konwencja oklepana do bólu. Owszem, ale w takim specyficznym wykonaniu nieszczególnie spotykana, poza…

… Poza „Panem lodowego ogrodu” niejakiego Jarosława Grzędowicza. Prywatnie męża Kossakowskiej.

Rżnięcie z męża, zamiast rżnięcia męża to jednak spora przesada…

K.

Tak skomentowała moja rodzicielka kolejny wypadek Roberta Kubicy. I ma rację…

Nie dziwię się tonowi ostatniej wypowiedzi Stefano Domenicalego.

K.

Nie, nie musicie nigdzie się modlić, ani o nic prosić. Wystarczy zgłosić się do wrocławskiego oddziału ZUS i cud gwarantowany. Dziwię się, że niejaki Wojtyła nie próbował beatyfikować wrocławskiego oddziału zakładu ubezpieczeń społecznych, naprawdę!

Nie wierzycie? Jak inaczej można nazwać fakt, że w/g ZUS pewien 11 latek z Wrocławia, z encefalopatią, padaczką, popadaczkowym uszkodzeniem mózgu i koniecznością pozostawania na niskowęglowodanowej diecie ketonogenicznej nagle ozdrowiał? Znaczy dziecku, które jeszcze parę lat temu jeździło na wózku, nagle odrosła uszkodzona część mózgu i przestało wymagać stałej opieki. Tak uznał ZUS, uznając przy okazji, że pewnie i poziom ketonów same sobie zmierzy i poradzi z czynnościami, z którymi do tej pory sobie nie radziło. Z przygotowaniem skomplikowanej diety też. A samotna matka może w tym czasie iść do pracy i zarabiać pieniądze, ponieważ opiekuńcze jej się nie należy.

Serdecznie gratuluję pracownikom i orzecznikom z ZUS. Im na pewno mózgi uległy atrofii i nie ma szans, że odrosną.

K.

Powódź!

Brak komentarzy

Z takim hasłem wpadł wczoraj przerażony dziadek do mojego miejsca pracy. Trudno było mu wytłumaczyć, że powódź nam nie grozi, bo przez 4 miesiące nie padało, bo Mietków spuszczony, że ledwo lekko kropi…

… Do gościa nie docieralo nic. Przecież w 1997 też padało, a w rzece jest dużo wody. No tak, jest- bo ta rzeka nazywa się Odra i jest jednym z najważniejszych szlaków wodnych w Polsce, przez co spuszcza się wodę skąd tylko się da, byle była w Odrze. Tego gość też nie mógł zrozumieć…

… Informacji o stanie wód, z którego wynika, iż w ciągu ostatniej doby na wodowskazie w Trestnie ubył 1 centymetr pewnie też nie zrozumie…

 

K.

Dakar jedzie dalej, a raczej w paru przypadkach nie jedzie, ale odnotujmy:

- Hołek prowadzi w rajdzie.

- Kuba Przygoński jest w dupie, bo:

A. Wbrew temu, co chcieliby polscy kibice możliwe jest oddanie połowy części motocykla przez „pomagierów” lidera zespołu, ale nie całego motocykla. Więc Czachor i Dąbrowski nijak nie mogli oddać swojej maszyny Przygońskiemu.

B. Holowanie motocykla przez inny motocykl po bedrożach przez kilkaset kilometrów też nie jest możliwe.

C. Największym problemm jest to, że wymiana silnika możliwa jest dopiero po którymś tam etapie, więc nawet jeśli Przygoński dostanie się na biwak to i tak jest w dupie.

Koniec pieśni.

K.

Pierwszy etap Dakaru pokazał dwie rzeczy, mianowicie, że:

- Hołek w topowym aucie jest absolutnie w światowej czołówce.

- Mimo komentarzy fanów, twierdzących, że to niemożliwe, że na 50 km Małysz stracił siedemnaście i pół minuty, jest to możliwe. Wyjaśnienie jest proste. Małysz ma o jeździe samochodem mniejsze pojęcie niż Martyna Wojciechowska i na dodatek jedąc samochodem klasy T.1 jedzie wolniej niż Martyna seryjną T.2ką.

K.


  • RSS