maccaroni blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2010

Myślę sobie, że ilości piasku wysypywanego na wrocławskie chodniki tej zimy zasługuje na zapis w Księdze Rekordów Guinnessa. Na zapis w księdze rekordów zasługuje też uprawiane masowo mechaniczne odśnieżanie, które powoduje powstawania na obrzeżach chodnika pięknych zasp. Dzięki tym zaspom woda podczas roztopów zamienia chodniki w baseny pływackie.

Ale poza tym urzędnicy Dupkiewicza niezmiennie mają dobry humor.

K.

Słyszeliście od Hondzie CRZ? To taka nowa sportowa Honda. Na dodatek jest zajebiście ekologiczna, bo oczywiście jest hybrydą.

Goście z Hondy przypomnieli sobie pewne fakty z historii firmy. Wiecie, te wszystkie V-Teci, Type Ry, NSXy, S2000 i tym podobne. Doszli więc do wniosku: „Zhóbmy spohtową wehsję CHZ, takiego nowego CHXa”.

No i podobno planują. Ma być jeszcze bardziej ekologiczny. Ptaszki ćwierkają bowiem, że planują wywalić wszystkie kabelki, oporniki, tyrystory, przekaźniki i te ciężkie baterie. Planują za to wsadzić modne i ekologiczne downsizingowe 1.6 turbo o mocy 200 koni.

Podejrzewam, że niedługo po tym ja go zrobią, Manabu Orido rozbije jednego na Togue, A Keiichi Tsuchiya nie powie „This is fun! I wish that Honda could make cars like this again!”.

I niestety będzie miał rację.

K.

Ostatnio w obrębie trzech ulic od
mojego domu widziałem dwa Priusy. Co więcej, jeden z nich parkuje raptem dwie
ulice ode mnie na stałe. Oznacza to tyle, że obok mamy jakiegoś ekoterrorystę,
który gotowy jest rzucić się na mnie, kiedy tylko pojawi się koło mnie kumpel w
swoim niekoniecznie cichym samochodzie z pewnej niemieckiej fabryki…

W całych tych ekoterrorystycznych
zapędach jest tylko jeden szkopuł. Ostatnio czytałem felieton niejakiego
Clarksona na temat samochodów o napędzie hybrydowym i wyczytałem, że Prius pali
5.7 litra na setkę. No cóż, sprawdziłem, oficjalnie chwalą się mniejszym
zużyciem, ale to ciągle jakieś 4.9 litra po mieście…

Samochód, który ma być
ekologiczny i ma silnik o (łącznej) mocy 134 koni pali aż tyle? Wyposażone w
silnik o pojemności 3.8 litra Porsche 911 Carrera S pali około 9 litrów na
autostradzie przy 130km/h. A jego silnik nie generuje prześmiesznej ilości 98
koni, a całe 385 złych, zuffenhausenowskich koni.

Dobra, wróćmy jednak na ziemię.
Prius pali tyle, co Skoda Superb mojego wujka. Z tym, że jego Skoda ma silnik
poprzedniej generacji, czyli zwykłe 1.9 TDi o mocy 130 koni. Na dodatek w jego
Skodzie wiecznie gra radio, chodzi klima, a część prądu idzie na coś tak
przyziemnego jak oświetlanie wewnętrznych klamek na niebiesko.

Wspomnę jeszcze o jednym
szczególe. Skoda jest naprawdę wielka. Jest tak wielka, że z tyłu jest tyle
miejsca, iż moglibyście urządzić mecz tenisa z Rogerem Federerem. Oczywiście
pod warunkiem, że go znacie. Na dodatek ma równie wielki bagażnik, podgrzewane
siedzenia, a jej komfort przypomina komfort luksusowego liniowca. Brakuje tylko
stewardów podających drinki i całej reszty obsługi hotelowej.

O co więc chodzi z tym Priusem?
Szczególnie ekologiczny on jest jest… Chyba, że… Chyba, że jesteście
dupkiem pokroju Ewana McGregora i macie tatuaż z serduszkiem na ramieniu. Wtedy
faktycznie możecie mieć wyrzuty sumienia, że Wasze dzieci są wożone do szkoły
Range Roverem, a sami jeździcie (między innymi) klasycznym Mustangiem, z
któregoś tam roku (generalnie z okolic oryginalengo festiwalu w Woodstock).
Tylko, że istnieje dużo mądrzejsze wyjście niż kupienie Priusa. Możecie sobie
kupić nowe Porsche 911. Na przykład Classica, albo Speedstera. Będziecie
cholernie ekologiczni i na dodatek dzięki replikom oryginalnych felg Fuchs
będziecie również klasyczni.

Myślę jednak, że do tego
potrzebny jest kolejny felieton Jeremy’iego.

K.

W zeszłotygodniowym Fakcie, który przeglądałem u dziadka z okładki krzyczała informacja, że poseł był pijany.

No cóż, poseł jest zdaje się przedstawicielem narodu, a że znaczna część narodu chodzi wiecznie najebana to jaki niby ma być poseł, trzeźwy?

Przecież wtedy będzie oderwany od problemów wyborców…

K.

Ruch lotniczy w Wielkiej Brytanii został sparaliżowany przez opady na poziomie 10 centymetrów śniegu.

Zastanawiam się jak te wszystkie ciężkie bombowce latały w czasie dwś, a może wtedy nie padał śnieg?

K.

Tydzień temu przeczytałem w tejże gazecie wypowiedź pana z WPO Alba (dla niewiedzących, jest to jedna z dwóch firm odśnieżających Wrocław). Pan stwierdził, że nastąpił kataklizm i dlatego nie poradzili sobie z odśnieżaniem. Jeśli kataklizmem można nazwać opad w wysokości maksymalnie 15 centrymetrów śniegu, rozłożony na kilkanaście godzin to tak, mieliśmy kataklizm.

Tylko, że nijak nie da się tego nazwać kataklizmem, bo to normalne opady. Nawet nie duże. Powiedziałbym, że średnie. Skąd więc takie problemy? Wydaje mi się, że z tego, iż przez cały dzień, kiedy padało, widziałem na mieście dwa pługi. I nic więcej. Tego jednak „rzetelny” dziennikarz z GWro nie zauważył.

Drugi news życia przeczytałem wczoraj. Otóż przeczytałem, że moja dzielnica była odśnieżana, a studzienki były udrażniane. Chyba muszę mieszkać w alternatywnej rzeczywistości, bo za oknem nic nie jest odśnieżone, a kałuże przy krawężnikach niedługo będą trudne do przeszkoczenia nawet dla Carla Lewisa.

Oczywiście Gazeta Wrocławska tego nie zauważa. Pewnie dlatego, że na jej łamach można znaleźć jedynie Peany dla Dupkiewicza. Swoją drogą- wszyscy narzekają, że jest źle, że nieodśnieżone. A na Dupkiewicza głosowało 70% Wrocławian. Drodzy współmieszkańcy, nie jest źle, jest tak, jak tego chcieliście.

K.

 

Absolutnie nic. Zima trwa w najlepsze, spóźniona o miesiąc, co prawda, ale trwa. Służby mające dodatkowy miesiąc oczywiście nie ogarnęły, przez co tramwaje jadą prosto, bo nowoczesne zwrotnice nie ogarniają śniegu, na chodnikach pojawiają się piaskownice, bo teraz się nieodśnieża, tylko sypie i w ogóle jest zajebiście.

Tak poza tym- śnieg spadł, właściwy sezon górski, pozbawiony stonki, czas zacząć.

K.


  • RSS