maccaroni blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2010

Sebastian Vettel dokonał dzisiaj rzeczy rzadkiej i mało raczej spotykanej. Ja nie pamiętam przynajmniej takiego numeru od czasów Coultharda i Montoyi. No cóż, ale jeśli się jest złotym dzieckiem F1 to się ma wymagania i zupełnie nie rozumiem dlaczego pan Webber nie wiedział, że ma ustąpić :-)

 
Do annałów historii przejdzie też Andy Shovlin uczący Michaela jak się jeździ w deszczu… Myślę, że Schumi mógł lekko zgłupieć. Podobnie jak wszyscy kibice pamiętający co trio Schumi- Ferrari- Goodyear Eagle F1 wyprawiało kiedyś w deszczu… No, ale jeśli było się inżynierem Jensona to może mieć się jakieś dziwne przyzwyczajenia. 

Z innych aren:

Schumi znowu był szybszy od Pana Rosberga, co pokazuje, że poszerzony rozstaw osi mu odpowiada. Ferrari znowu było szybsze od Williamsa, co akurat nie jest szczególnym powodem do dumy. Zaskoczył za to HRT. Bruno wyprzedził nawet Timo Glocka na torze. Potem się oczywiście zepsuł, ale okazało się, że powoli nawet bolid poniżej poziomu GP2 staje się szybszy od VR. Wirthhh, czy ktoś widział Nicka Wirtha?…

K.

Po raz pierwszy w życiu zdarzyło mi się widzieć coś takiego. Od początku aż do zakończenia walki Kliczko nie raczył trzymać gardy, bo i zresztą po co. Ciosy Sosnowskiego robiły na nim podobne wrażenie co zeszłoroczny śnieg.

Po raz pierwszy widziałem też walkę, w której bokser przez jakieś pierwsze trzy rundy, boksuje praktycznie tylko lewą ręką. Mimo tego Kliczko mocno dość oklepał Sosnowskiego twarz. Później zaczął dołączać prawą rękę, a za poważne boksowanie wziął się dopiero w rundzie ósmej. Jak to się skończyło PT czytelnicy mogą przeczytać w dowolnym serwisie w sieci.

Ja ze swojej strony chciałbym podziękować stacji RTL za transmisję :-)

K.

1 komentarz

Get your motor runnin’
Head out on the highway
Lookin’ for adventure
And whatever comes our way
Yeah Darlin’ go make it happen
Take the world in a love embrace
Fire all of your guns at once
And explode into space

I like smoke and lightning
Heavy metal thunder
Racin’ with the wind
And the feelin’ that I’m under
Yeah Darlin’ go make it happen
Take the world in a love embrace
Fire all of your guns at once
And explode into space

Like a true nature’s child
We were born, born to be wild
We can climb so high
I never wanna die

Born to be wild

Born to be wild

D.H. Thanks for the memories.

K.

Dupkiewicz stwierdził, że wał na Kozanowie był źle zbudowany, przez co się poddał wodzie. Zastępca Dupkiewicza twierdzi, że tak nie było i tylko, że wały ziemne mogą powstrzymać wodę. Szczególnie płynącą z taką siłą.

 
Tylko jest jeden problem. Woda wcale nie płynęła z dużą siłą, bo się swobodnie wylewała. W 1997 roku wylewała się tak na znacznie większe obszary Wrocławia i jakoś wtedy wytrzymały wszelkie zrobione zapory. 

Ale wtedy nikt nie dowodził akcją i nie uczył ludzi jak się układa worki. W 1997 roku na żadnym z miejscu kładzenia zapór nie było (pseudo)specjalistów ze Straży Pożarnej, a wojsko przyjechało znacznie później.

 
Za to były pięknie i idealne położone wały z worków z piaskiem. Równiutko, worek przy worku. Nie tak, jak to widać na Kozanowie- na odpierdol, byle zrobić sztukę. 

Dlatego w 1997 wały wytrzymały, a teraz nie. Naprawdę nie da się tego inaczej wytłumaczyć. I nie dziwię się, że mieszkańcy Kozanowa nie mieli doświadczenia. Wszak w 1997 roku zamiast próbować bronić osiedla robili sobie piknik przy okazji imprezy „powódź stulecia”.

K.

Jakieś pojeby (bo inaczej nie da się ich nazwać) zdecydowały o zwiększeniu zrzutów ze zbiorników retencyjnych, przez co w okolicach Nysy Kłodzkiej następuje zwiększony przypływ wody do Odry.

 
Efektem tego woda w Odrze praktycznie utrzymuje się na tym samym poziomie zamiast spadać. To świetna wiadomość dla nasiąkniętych wałów… 

K.

Dzisiaj, korzystając z ładnej pogody i względnego porządku (woda opada i to dość szybko) odbyłem małą wycieczkę do ogrodu botanicznego. Niestety napiękniejszy i najważniejszy obiekt ogrodu- palmiarnia jest w ruinie całkowitej. Wszystkie rośliny wyginęły, szyby są powybijane. Faktycznie stoi tylko stalowy szkielet poniemieckiego budynku…

Reszta ogrodu prezentuje się dużo lepiej. Niestety większość śladów oryginalnego niemieckiego projektu została w typowo barbarzyński sposób usunięta. Za to mamy chaos, brak wyznaczonego kierunku zwiedzania, czy brak jakiejkolwiek propozycji tegoż.

Mamy za to poniemiecki szklarnie w stanie tragicznym, mamy tabliczki z nazwami, czasem umieszczone tak, że nie sposób je odczytać, do tego malutkie. Mamy też uschnięte rośliny, lub wręcz całkowity brak roślin w okolicy odpowiadających im tabliczek…

Ale poza tym jest super. Budynek dyrekcji pięknie odremontowany. Budynek laboratorium i administracji też…

K.

Na słynne i przywrócone dzisiaj święto:

znowu jakieś pierdolone święto czarnych sukienek qrva”

Taką wiadomość dostałem od kolegi próbującego kupić swoje ulubione piwo w większym i oczywiście nieczynnym osiedlowym sklepie.

K.

… Jak w 1997. Zastanawiam się tylko kto i kiedy powie, że ratowanie czegoś, co Niemcy zaprojektowali i wykorzystywali jako polder zalewowy nie ma sensu…

K.

Bezczelność Dupkiewicza przekracza wszelkie granice. To nie miało się zdarzyć, grzmi. Ale się zdarzyło. Za to nie zdarzyła się reakcja władz Wrocławia. Dopiero koło 16 wojsko przejęło dowodzenie akcją ratunkową na zalanym po raz kolejny Kozanowie. Dopiero teraz poproszono o szerszą pomoc wojska… 

I na tego gościa głosowało jakieś 90% Wrocławian. Serdeczne gratulacje…

K.

Tyle zostało z Pudziana po pierwszej prawdziwej walce w Octagonie. I to z gościem, który jest półemerytem. Gdyby Pudzian na swojej drodze spotkał Tima Sylvię w najlepszej formie, nie mówiąc o kimś pokroju „Tanka” Abotta, „The Natural” Couture’a czy Tito Ortiza w topowej formie to zostałby przerobiony na mięso…

Pudzian może i jest przerażająco silny, chociaż Sylvia nie miał problemu z radzeniem sobie w klinczu, ale wytrzymałości na ból nie ma za grosz- pokazało to doskonale kilka low-kicków Sylvi w drugiej rundzie.

K.


  • RSS