maccaroni blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2010

Mister Borowczyk trafił na łamy polskiej edycji F1 Racing. Konkretnie do felietonu Grzegorza Możdżyńskiego. Nie napiszę w jakim tonie jest felieton, bowiem każdy może go sobie przeczytać w jakimś saloniku prasowym.

Za to w podsumowaniu jest stwierdzenie, iż idealnym duetem komentatorskim byłby Krystian (a nie jak ostatnio napisałem Piotr) Sobierajski i Mikołaj Sokół.

Tia…

K.

Wspomnianemu już przeze mnie wcześniej Maćkowi Oleksowiczowi, który jest zadowolony ze swojego startu na Mille Miglia. Jest zadowolony, bo zajął bodajże 29 miejsce w generalce i 11 w klasyfikacji Mistrzostw Europy. Rajd wygrał Paolo Andreucci.

 
Gratuluję bezkrytycznej postawy wobec samego siebie! Dla porównania- w 1997 roku niejaki Krzysztof Hołowczyc w bardzo podobnym rajdzie, Piancavallo, był piąty w generalce i piąty w klasyfikacji ME. Szóste miejsce zajął Paolo Andreucci… 

K.

Elmot.

Brak komentarzy

Był się skończył. Napiszę więc parę słów.

Na początek mieliśmy przykład kolejnego żenującego działania PzMłotka. Nie dość, że kretyni wprowadzili przepis zabraniający „wężykowania” na dojazdówce, to jeszcze go egzekwują. Nie mogą zrozumieć, iż dla kierowcy rajdowego wężykowanie jest równie proste jak dla przeciętnego Kowalskiego odpalenie samochodu. Nie mogą, bo ze wszystkich włodarzy PzMotu w rajdach startowała jedna osoba i to na dodatek jako pilot…

… Nijak nie mogą więc włodarze zrozumieć, że daleko niebezpieczniejsza jest sytuacja w której idącemu pełną bombą na początku oesu kierowcy nie skleja guma, albo zimny hamulec nie hamuje. Co ciekawe- w relacji z Rajdu Turcji widać było doskonale jak ten sam numer robi niejaki Loeb i nikomu nawet przez myśl nie przejdzie żeby go za to karać.

Ale do samego rajdu. Ponieważ trasę połatali dość mocno zmieniły się setupy- z prawie szutrowych na prawie asfaltowe. Sprawiło to niektórym zawodnikom niejakie trudności, innym nie. Z wartych wspomnienia rzeczy:

Virnik pokazał, że stare (z przełomu wieków), seryjne BMW E36 M3 jest szybsze od wszystkich daleko reklamowanych przednionapędowych złomów. Przy tym jest znacznie tańsze. Po raz kolejny dziwi zatem, iż w Polsce tak mało osób jeździ tylnym napędem.

Kajto pokazał, iż N15 z TMR jest niemożliwie szybkie. Jakby nie kapeć to mógłby pokazać jeszcze bardziej. Inni kierowcy grupy N nie byli już tak szybcy, ale widać iż w Polsce nowa homologacja eNki jest mocna.

A teraz do pierwszej trójki.

Na miejscu trzecim rajd zakończył najsłynniejszy Dzwonnik z Krakowa. Dzwonnik swoje miejsce tłumaczyl między innymi odpadającymi kierownicami Sparco, skurczami łydek i niewiedzą o tym, że trasa jest załatana. Na zapoznaniu nie był?

Miejsce drugie zajął niejaki Sołowow. Jako, że jest jednym z najbogatszych ludzi w Polsce nie było dla niego problemem kupienie sobie najnowszej Fiesty S2000. Oczywiście Fiesta nie pomogła. Pan Michał dalej nie wie jak działa samochód rajdowy i musi mu to mówić pilot.

Miejsce pierwsze to dopiero numer. Tomek Kuchar po prostu zmiótł rywali z trasy wygrywając większość oesów. Ciekawe jest to, że na forach internetowych „kibice” gotowi pastwić się tysiącem postów nad każdym potknięciem Tomka tym razem nie mieli odwagi napisać nawet gratulacji. Jakież to polskie…

Po raz kolejny okazało się za to, że łaczenie RSMP z niższymi cyklami mija się z celem i jest po prostu głupie.

K.

Masakra.

Brak komentarzy

Tylko tak można nazwać postawę Maćka Oleksowicza na rajdzie Mille Miglia. No dobra, teraz 1000 Miglia.

 
Maciek Oleksowicz to nasza najnowsza eksportowy kierowca. Co prawda pojęcie o jeżdżeniu samochodem rajdowym ma niewielkie, ale za to jego tatuś rządzi na polskim rynku części zamiennych. Dzięki temu Maciek od wielu lat jeździ absolutnie topowymi samochodami, a w tym sezonie ma do dyspozycji najnowszy i najbardziej zaawansowany samochód klasy S2000- Forda Fiestę. 

Maciuś, kierowca rajdowy od lat nastu w absolutnie topowym samochodzie przegrał czwarty odcinek rajdu Mille Miglia z reprezentującym Monako niejakim Kubicą. Znanym z występów w zespole Łady w F1. Co najważniejsze. Kubica z Monako dysponuje stareńkim Renault Clio S1600 w którym podobno pozostał tylko czwarty bieg.

K.

Pewien polsko- włoski kierowca rajdowy (nie powiem o kogo chodzi żeby Andrei Mancinowi wstydu nie robić :-D) zawiesił swoje starty w USA w związku z kłopotami ze znalezieniem polskiego sponsora, który chciałby się reklamować w USA.

To, że polskie firmy nie chcą się reklamować w USA, a Mancin nie jest marką dla firm amerykańskich nie jest dziwne. Dziwne jest dla niektórych to, że Mancin woli startować w USA zamiast w Polsce.

A przecież to, dlaczego się tak dzieje jest najprostsze na świecie. Mancin jest kierowcą pokroju Ruty czy Bełtowskiego, a więc ma niewielkie pojęcie jak się jeździ samochodem. W Polsce z trudem mieściłby się w dziesiątce. W USA to jednak coś innego. Tam poziom jest tak żenująco niski, że Mancin został jakimś tam wicemistrzem Rally America.

Tylko, że fakt bycia wicemistrzem Rally America niczego nie daje pokazuje niejaki Ken Block, który startując w WRC ma problem z trafieniem w drogę i lepszy od niego jest nie tylko taksówkarz Wilson (który jeździ tylko dlatego, iż jest synem Malcolma Wilsona, właściciela M-Sportu), ale i zwany obrażalski dzwoniarz Kimi Raikonen.

Andrzejowi Mancinowi życzę szczęścia. I tak ma lepiej niż okrzyknięty jakiś czas temu największym objawieniem polskich rajdów Mariusz M.

K.

Wrócili!!

Brak komentarzy

Oni są jak Han Solo, wracają nawet po zamrożeniu :-) O kim mowa? O specach od gazu oczywiście. Niedawno wracając do domu zobaczyłem na rogu wielką dziurę w ziemi w miejscu, które było już dwa razy łatane.

Gratuluję dobrze wykonanej roboty :-)

K.

Przed sezonem nikt z dzienikarzy, osób związanych z F1 i w ogóle osób znających się na F1 nie dawał żadnych szans Jensonowi Buttonowi w zespole McLarena. Bernie Ecclestone wręcz pukał się w głowę oświadczając z typową dla siebie pewnością, iż decyzja Buttona była najgorszą w jego karierze i będzie on mógł co najwyżej osłaniać tyły Hamiltona.

Tymczasem Jenson wygrał dwa z czterech rozegranych wyścigów i prowadzi w punktacji MŚ. Dzięki jego zwycięstwom prowadzi też McLaren.

Dzieje się tak głównie jego legendarnej wręcz umiejętności oszczędzania bolidu i opon. Jego najszybciej-jeżdżący-i-wszędzie-wyprzedzający kolega niszczy za to opony w tempie wprost ekspresowym i nader często pod koniec wyścigu oświadcza przez radio, że nie ma już zasadniczo na czym jechać.

Po raz pierwszy od czasów Ayrtona Senny kibicuję komuś z McLarena.

K.

Przegladając dzisiaj autoklop zauważyłem, że niejaka Kowalska startuje w F2. Pogooglowałem troszkę i znalazłem wywiad z Panną Kowalską w serwisie gazeta.pl, w którym Panna Natalia stwierdza, że chciałaby być pierwszą kobietą dopuszczoną do startów w F1. Zatkało mnie, nie trzeba być bowiem Mikołajem Sokołem żeby wiedzieć, iż kobiety w F1 startowały. Zdarzyło się nawet im zakwalifikować do wyścigu.

Jakim cudem nie wie tego Natalia Kowalska naprawdę nie wiem. Za to wiem, że z wyników wyścigu i przedsezonowych testów wynika, że w F1 może co najwyżej potrzymać komuś parasolkę.

K.

… Jak bardzo słynny pył wulkaniczny był niektórym politykom na rękę. Powszechnie bowiem wiadomo, iż Lech Kaczyński miał opinię lekkiego oszołoma, więc słynny pył wulkaniczny jest chyba tylko dobrym sposobem na wybrnięcie z trudnej sytuacji.

Każdy bowiem kraj świata ma w swoim arsenale samolotów rządowych tak zwany samolot dyspozycyjny, albo po prostu popularnie Business Jeta, którym można sobie spokojnie lecieć zgodnie z zasadami VFR, a więc poniżej 6km.

Przestrzeń powietrzna jest przecież zamknięta tylko dla lotów IFR, a więc tych odbywających się powyżej 6km.

Wszystkie znaki na niebie wskazują, że parę osób pogrzeb po prostu olało cienkim strumieniem moczu mając świetną wymówkę.

K.

Dotyczące katastrofy. Szczególnie aktywni na „kanałach branżowych” są Amerykanie, którzy nie mogą wyjść ze zdumienia, iż:

- Pierwszym pilotem samolotu prezydenckiego był 34-latek o nalocie mniejszym niż 2000 godzin. Ja też nie mogę wyjść ze zdumienia. Istnieją dwa logiczne wyjaśnienia. Albo jak powszechnie wiadomo w branży zdarzyło się coś, co spowodowało, iż większość doświadczonych pilotów lata teraz w liniach lotniczych, albo pierwszy pilot był lotnikiem wybitnym. Wybitnym co najmniej tak samo jak Bolesław Orliński, Tadeusz Góra, Janusz Żurakowski czy Ludwik Natkaniec. Tylko, że chyba jednak nie był, bo gdyby był to byłby przynajmniej tak samo znany jak Jerzy Makula. A o rzeczonym pilocie nikt nie słyszał.

- Druga rzecz jest jeszcze bardziej szokująca. Tu-154M Lux o numerze 101 był bowiem wyposażony w niezwykle zaawansowany system TAWS, czyli system ostrzegania o zbliżaniu się do przeszkody. Amerykanie, w tym twórcy tego systemu nie mogą wyjść z podziwu jakim cudem Polakom udało się przywalić w ziemię mimo jego instalacji. Dodają też, że to pierwszy przypadek w historii kiedy to samolot wyposażony w TAWS uderzył w ziemię.

Wytłumaczenie jest dla mnie tylko jedno- piloci byli cholernie mocno naciskani żeby lądować. Do tego stopnia, że ignorowali wskazania TAWS.

Inna sprawa, że jakoś nikt w Polsce nie wspomniał publicznie nawet o istnieniu takiego systemu, a co dopiero o jego zainstalowaniu na pokładzie 101.

K.


  • RSS