maccaroni blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2010

Prawdopodobnie dzisiaj Mike Gascoygne, Adrian Newey, Frank Dernie i jeszcze parę osób umiera ze śmiechu.

Zapytacie dlaczego?

Odpowiedź jest prosta- ponieważ Nick Wirth przyznał, że ich cudowny konstruowany za pomocą CFD bolid nie jest w stanie skończyć wyścigu. Nie jest, bo ma za mały zbiornik paliwa.

Ciekawe czy w trakcie sezonu VR poniży się jeszcze bardziej.

K.

Firma, która kładzie rurę gazową na mojej ulicy miała na wykonanie pracy osiem dni. Dzisiaj jest dziewiąty. Oczywiście nie skończyli. W czasie tych ośmiu dni nie wydarzyła się żadna klęska żywiołowa. Nie było przymrozku, nie było powodzi. Lekko popadało. Dodatkowo 90% powierzchni wykopu prowadziła poprzez klepisko, więc duże ilości kucia też odpadały.

Inną kluczową informacją jest to, że ulica na której mieszkam ma do kupy poniżej 150 metrów długości.  

Panowie przez osiem dni nie byli w stanie tego obrobić. Nie byli, bo pracowali polską metodą. Na osiem godzin pracy jakieś pięć odpoczynku.  

K.

W zeszłym tygodniu na mojej ulicy położono nowe rury gazowe. Firma, która przeprowadzała wymianę przy okazji rozpieprzyła asfaltowe chodniczki prowadzące na ulicę (oryginalny zamysł niemieckiego projektanta był taki- z każdej bramy do ulicy wyprowadzony jest chodnik. Resztę przestrzeni zajmują trawniki, obecnie zamienione na klepisko parkingowe). Jako, iż oryginalnie chodniczki te wykonane były z kostki zostały do dziś obwarowujące je wkopane murki oporowe (i nic więcej, kostka pewnie odbudowywała Warszawę).

Panowie oczywiście murki wyrwali, a następnie zakopując dziury zostawili je złożone pod płotami ogródków.

Dzisiaj zaczęli od nowa ryć zasypane już wykopy aby zainstalować z powrotem obwarowania. Oczywiście nie mogli żłożyć sobie elementów pod bramami, pod którymi się one znajdywały- dzięki czemu nic im nie pasowało.

Inne krajobrazy:

Skrzyżowanie ulicy Wyścigowej z Aleją Karkonoską. Najbardziej newralgiczne miejsce w południowej części Wrocławia. Na całej budowie około godziny 13 było dwóch ludzi. Starszy grubas siedział na kawałku krawężnika i gapił się jak młodzian miesza coś w taczce…

Skrzyżowanie Plac Bema/Sienkiewicza- siedmiu gości stoi opartych o łopaty i palą fajki. Mała przerwa w pracy. Zwyczajowo trwająca do trzech godzin.

Przestaję się dziwić, że większość budów we Wrocławiu jest opóźnionych. W końcu są prowadzone z takim rozmachem i fantazją.

K.

W ostatnim wyścigu.

Wbrew czarnowidztwu Sto wydarzeń na torze było więcej niż przez cały zeszły sezon. Wybitnie pomógł w tym deszcz, ale nie zmienia to postaci rzeczy, iż:

- Ferdek Alonso zdołał wyprzedzić 3/4 stawki i być czwarty na końcu wyścigu.

- Schumi, mimo że jeździ obecnie jak dupa też wyprzedził kilka osób.

- Lewis wyprzedzał seryjnie i być może wyprzedziłby jeszcze kogoś gdyby niejaki Webber nie zaparkował mu w zadku.

- Vettela prawie wyprzedziło koło, co pokazuje, że słynne rekordowe postoje RBR nie są wcale takie doskonałe jakby się paru osobom wydawało.

- Kubica w swoim złomie dokonał cudu, w tym też pomógł deszcz, ale fakt pozostaje faktem.

- Lotus po raz kolejny pokazał Panu Wirthowi, że flamaster jest skuteczniejszy od CFD. Na dodatek okazuje się, że zbiornik w VR01 (czy jak ten szmelc się nazywa) jest za mały- przez co cała zabawa z CFD zacznie się od nowa. 

- Przypadek Sutila postawił silniki Mermora w zupełnie nowym świetle i dał sygnał, że Illmor może się jednak zepsuć.

- Radość Jensona na mecie była bezcenna :-) Podobnie jak zachowanie mechaników McLarena po wypadnięciu Vettela.

Mam nadzieje, że w Malezji też będzie padać :-)

K.

Mowa o osobach decydujących o cenie wejściówki do wrocławskiego zoo.

Naprawdę rozumiem, że mimo czarnowidztwa poprzedniego dyrektora, niejakiego Gucwińskiego, zoo się świetnie rozwija, powstają nowe ekspozycje, pawilony i tak dalej, ale jednak 25 złotych za bilet normalny i 15 złotych za ulgowy to moim zdaniem spora przesada.

Porównałem to z cenami wejściówek do zoo w innych dużych polskich miastach:

- Poznań (pakiet stare+ nowe zoo) 14 i 10 złotych. O ile wybieramy full opcję, bo zasadniczo wstęp do starego zoo jest za darmo.

- Kraków 18 i 10 złotych. Poza sezonem 16 i 10 złotych.

- Łódź 9 i 4.5 złotego.

- Warszawa. Silnie liczyłem, że będzie drożej u nas, albo chociaż podobnie, bo to przecież „stolyca”. Niestety- przeliczyłem się. Bilet w Wawie kosztuje 15, albo 10 złotych w opcji juniorskiej.

 
Jeśli do tego dodamy, że na przykład roczny dwuosobowy bilet do warszawskiego kosztuje raptem 100 złotych, bez rozróżnienia czy idziemy w dwie osoby dorosłe, czy z dzieckiem, to jest to całkowita porażka wrocławskiego zoo. U nas bilet roczny dla osoby dorosłej to 120 złotych, a dla dziecka 70. Mamy więc odpowiednio 190 albo 240 złotych. Zresztą tutaj kładzie wszystkich na łopatki roczna karta wstępu do ogrodu zoologicznego w Poznaniu- 60 złotych za trzy osoby! 

Sądząc po cenach uważam, że w ich ustalaniu silny udział miała ekipa Dupkiewicza.

K.

Kinga Baranowska i Piotr Pustelnik polecieli robić Annapurnę. Życzę im jak najlepiej, ale nie o samym złojeniu Annapurny ma być ta notka.

Pamiętacie jak w zeszłym roku pisałem o Alpinusie?

Otóż mamy ciąg dalszy śmieszności. Kinga Baranowska wystąpiła na tej samej imprezie w Beskidzie Żywieckim w której rok temu wystąpił śp. Piotr Morawski.

I wszystko byłoby super gdyby nie fakt, iż Kinga popierdzielała tam w zielonym swetrze puchowym. Żeby było jeszcze gorzej, ktoś sfotografował ją od tyłu. I co widzimy? Piękne logo Marmota :-) 

Parę dni później było jeszcze śmieszniej kiedy pojawiły się zdjęcia z wylotu Piotra Pustelnika i Anny Baranowskiej. Na zdjęciu czołowej przedstawicielki Alpenis Expedition Team widać plecak Opsrey’a- model Talon albo Kestrel :-)

Ciekawe co będzie dalej, śpiwór od Cumulusa?

K.

Jest 2010 i na dodatek marzec. Żeby było śmieszniej 13 marca już był.

A to oznacza, że nie palę dwa lata.

Fakt, że zapomniałem o tej dacie dość jasno dla mnie świadczy, że jakoś nie tęsknię.

K.

Jakiś miły pan poseł z PIS twierdził na antenie Trójki, że dostęp do archiwów IPN jest łatwy, bowiem mają do niego dostęp osoby zajmujące się profesjonalnie historią i dziennikarzy.

Tak, pewnie- osoba profesjonalnie zajmująca się historią to dla IPN tylko osoba posiadająca tytuł naukowy lub z silnym poparciem jakiegoś mocnego „historyka”.

Dla porównania- największe brytyjskie archiwum- National Archives, zwane też w środowisku Public Records Office w Kew nie stawia żadnych warunków. Przeprowadzamy kwerendę przez internet, wybieramy rodzaj nośnika jaki nas interesuje, podajemy numer karty i czekamy na przesyłkę do domu.

Zdecydowanie dostęp do akt IPN jest zajebiście prosty.

K.

1. Zakaz tankowania niczego nie
zmienił. Chociaż nie- zdecydowanie coś spieprzył. Jadąc cysterną kierowcy mają
minimalne szanse na opóźnienie hamowania. Całkowitą rację ma Michael Schumacher
mówiąc, że należy wprowadzić z powrotem możliwość tankowania. Inaczej wyścigi
nie mają sensu. Manewrów wyprzedzania kierowców w bolidach na tym samym
poziomie było w wyścigu dokładnie zero. Inna sprawa, że nawet umożliwienie
tankowania niewiele zmieni, bo zawirowania strugi generowane przez samochód
poprzedzający są sa silne żeby można było podjechać wystarczająco blisko.

Ale i na to jest moim zdaniem
metoda. Trzeba wywalić z F1 ograniczniki obrotów i umożliwić rozwój silników. Pod
koniec lat 90-tych oraz na przełomie XXI wieku manewrów wyprzedzania było
zdecydowanie więcej. Tylko, że wtedy najlepsze silniki kręciły się i do 21
tysięcy obrotów, a Ferrari co chwilę oskarżało McLarena o używanie potencjalnie
rakotwórczych materiałów do budowy silników. No dobra, faktycznie to oskrażało
Illmora, bowiem wtedy firma ta jeszcze istniała.

2. Jeśli zakaz tankowania
zostanie utrzymany prawdopodobnie wyścigi będą przypominały pochód- zdobywca
Pole Position zostanie automatycznie zwycięzcą wyścigu o ile się nie zepsuje.
Tak jak Vettel. Dodatkowo największe szanse na Pole Position będą miały bolidy
wyposażone w najoszczędniejsze silniki. Będą bowiem najlżejsze. Do tego niezły
pakiet aero i mamy Vettela wygrywającego ¾ wyścigów. O ile się nie zepsuje.

3. Renault jest w ciężkiej dupie.
McLaren w nieco tylko mniejszej. Wynika to z konieczności przebudowy
zakwestionowanego dyfuzora. Jeśli do tego dodamy wypowiedź Kubicy, który
stwierdził, że dyfuzor był najlepszym elementem bolidu, a do wyścigu musieli
użyć całego pakietu aero mamy potencjalną katastrofę wynikającą z braku
docisku. Do tego należy dodać rozpadające się przednie zawieszenie.

4. Widok cieszącego się Mike’a
Gascoygne był przepiękny. Dodatkowo bolidy Lotusa w klasycznym British Racing
Green na żółtych felgach są prawdziwą ozdobą toru. Mike utarł nosa Nickowi
Wirthowi, a świat F1 jest chyba coraz bardziej przekonany, iż rzeczony Wirth
jest niespełna rozumu.

5. Bruno Senna wyglądał na kompletnie
zrezygnowanego. W niczym nie przypominał gościa, który w 2008 wygrał w Monako.
Wtedy patrząc na Bruno widziało się Ayrtona. Teraz widziałem tylko zmęczonego
młodego człowieka, który wydawał się mówić „wujku, dlaczego mnie spotkał taki
szmelc?”

6. No tak, zapomniał bym. Była
dopietta!! Forza Scuderia!!

K.

Na większości blogów które czytam pojawiają się głosy (ba, nawet błagania!) proszące o nadejście wiosny.

A ja chcę żeby zima trwała :-)

Trwaj, zimo, trwaj. Jesteś taka piękna!!

K.


  • RSS