maccaroni blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2010

Na szczęście chyba nie tylko ja.

Numer polega na tym- US F1 nie ma samochodu, nie ma pieniędzy, nic nie ma. Podobno nawet nie mają już Petera Windsora. Za to z jakiś dziwnych powodów mają miejsce w F1. Mimo, że optymistycznie może coś tam zbudują na piąty wyścig sezonu.

Takie sobie Stefan GP, zespół z Serbii, który zasadniczo wykupił Toyotę ma wszystko- samochód, zakontraktowanych kierowców, pieniądze. Za to nie może testować, bo Bridgestone nie dostarczy im opon. Nie ma też miejsca w stawce.

Czy tylko ja uważam, że to paranoja?

K.

Zauważyliście, że na igrzyska pojechały różne kategorie polskich sportowców?

- Mistrzowie fachu- Kowalczyk, Małysz… Chyba starczy.

- Porządni rzemieślnicy- Sikora.

- Starający się- może jacyś młodzi skoczkowie, Weronika Nowakowska, Ewelina Staszulonek.

- Turyści- 99% panczenistów, rodzina Ligockich z przystawkami, czyli reprezentacja w snowboardzie i tym podobni.

Co ciekawe w końcu zauważył to też prezes PKOL i zastanowił się jak to jest, że po wywaleniu 3 milionów PLN na program przygotowawczy dla snowboardzistów są oni praktycznie ze 100% skutecznością ostatni.

K.

 

Pokazali Kanadyjczycy, którzy w ramach przygotowań trasy zjazdowej przygotowali wariant tak trudny, że byliśmy świadkami kilku spektakularnych wypadków.

Ja rozumiem, że trasę robi się pod swoich. Ale w przypadku Kanadyjek jakoś to niczego nie dało. Były na szarym końcu- za to czołowa zawodniczka, Ania Paerson, miała potężny wypadek po prawie 60-cio metrowym locie.

Z torem saneczkowym było podobnie. Tragiczne jest to, iż architekt projektujący tor przyznał, że nie miał o tym zielonego pojęcia. W efekcie Kanadyjczycy znowu nie odegrali żadnej roli, za to mamy ofiarę śmiertelną.

Trasa sprintu też nie była odpowiednio zabezpieczona. Chichotem historii jest to, że za zabezpiecznie odpowiadał Slowak- a jak wszyscy wiemy wypadkowi uległa Petra Majdic.

Z lekkim przerażeniem czekam co będzie dalej.

K.

 
Jakoś tak wyszło, że nie zauważyłem, iż blog ma trzy lata i to już parę dni. 

Powodów do świętowania nie widzę.

K.

Kiedy w zeszłym tygodniu pod koniec ostatniego dnia testów Lucas di Grassi z Virgin GP (tych od CFD) zbliżył się do najlepszego wyniku na trzy sekundy powiało optymizmem. Dzisiaj jednak jego znacznie bardziej doświadczony kolega Timo Glock stracił do najlepszego Vettela około 12 sekund. Albo Glock nie umie jeździć (a umie), albo czas di Grassiego był związany z niewielką ilością paliwa na pokładzie bolidu Virgin GP (albo wręcz jego brakiem).

Z innych aren F1- zespół US F1 staje się powoli bytem alternatywnym. Bolid nie przeszedł żadnych testów zderzeniowych i nie wiadomo czy w ogóle istnieje. Obiekty zespołu w Charlotte zostały wystawione na sprzedaż, a zainteresowanie Amerykanów F1 jest mniejsze niż podwodnymi bierkami. W sumie nie jest to dziwne- w F1 nie wolno taranować przeciwnika jak w NASCAR, a i trudno oczekiwać żeby co trzeci wyścig ktoś się bił na mecie, jak kiedyś (w nieistniejącej już serii CART) Paul Tracy z Sebastianem Bordouis.

Jedno jest pewne- jeśli US F1 przejdzie do historii zanim w ogóle postanie jego dyrektor sportowy dostanie z powrotem etat w F1 Racing. Nie wiedzieć dlaczego nazywa się bowiem Peter Windsor.

K.

 
Wczoraj oglądałem kwalifikacje w sporcie, który mnie naprawdę zafascynował. 

Było to narciarstwo wolne (dowolne?), generalnie Freestyle. Rozgrywa się toto na wzgórzu, z którego trzeba zjechać w jak najkrótszym czasie po muldach po drodze oddając dwa skoki.

Najfajniejsze jest to, że na tych muldach dość intensywnie pracuje się kolanami, które wędrują góra- dół z dużą częstotliwością i prędkością. Sądząc z tego, iż część zawodników miała popularne „szczęki” możliwość wybicia sobie zębów własnymi kolanami istnieje i pewnie jest dość duża.

Niestety nikt sobie zębów nie wybił. Za to jeden Francuz fiknął koziołka i to też było fajne.

K.

Ostatnio siedzieliśmy sobie w schronisku z A. zajadając pyszne jedzonko z przyniesionych ze sobą lanczówek (tak sobie radośnie spolszczę angielskie „Lunch Jug”). Dzięki temu zabiegowi uniknęliśmy stania w kolejce, ale nie o tym miało być.

Niedługo po nas weszła bowiem grupa młodych dziewcząt, sądząc po wyglądzie, w znacznie lepszej kondycji niż my. Z dziewcząt się lało. Nie było to dziwne, bowiem miały na sobie jakieś puchowe, futrzane i nie wiadomo jakie kurtki.

W tym momencie A. powiedział coś, co powinno stać się mantrą: „Ludzie się w góry ubierają jak glupi, a my staramy się jak najbardziej rozebrać”.

I to prawda- jak weszliśmy do schronu tylko w koszulkach termoaktywnych i windstopperze/sofcie bezmembranowym ludzie patrzyli się na nas jak na idiotów, względnie przybyszy z innej planety…

K.

Pamiętacie jak Nick Wirth powiedział, że jest pewien, iż samochód zaprojektowany tylko za pomocą CFD może być konkurencyjny? 

Pierwsze testy w Jerez pokazują jak bardzo. Glock próbując poprawić tragiczny wręcz czas (9 sekund gorszy od najlepszego- tak, tak- na okrążeniu!!) rozpieprzył bolid zespołu Virgin.

Do grona pukających się w głowę dołączył natomiast Mike Gascoyne, ale co on tam wie, przecież on to tylko doktorat o CFD napisał.

K.

Hmmm?

2 komentarzy

Czy w wenezuelskim pornolu na końcu będzie ślub analogicznie do wenezuelskiej telenoweli?

Tak jakoś dzisiaj przyszło mi to do głowy… Chociaż, czy oni w ogóle kręcą pornole?

K.

Ups.

Brak komentarzy

W zeszłym roku po wycofie Hondy okazało się, że jej spadkobierca mimo dziury budżetowej wielkości Rowu Mariańskiego zdobył podwójną koronę.

W tym roku po wycofie BMW okazuje się, że Sauber radzi sobie zaskakująco dobrze w testach.

Za to u Kubicy nie zmienia się nic. No, może poza dostawcą kasku (jeśli zmiana dojdzie do skutku). Dalej jest na szarym końcu.

K.


  • RSS