maccaroni blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2009

Jak dzisiaj przeczytałem w serwisie gazeta.pl ktoś spadł z urwiska podczas wchodzenia na Ślężę.

Zacząłem się poważnie zastanawiać gdzie tam na szlaku jest urwisko, a ponieważ szlaki na Ślęży znam dość dobrze (żeby nie powiedzieć, że na pamięć), to lekko zgłupiałem. Potem pomyślałem, że to mogło być poza szlakiem, ale że i stare niemieckie przejścia znam dobrze, to dalej jestem głupi.

Jakim cudem ktoś mógł znaleźć na Ślęży urwisko i jeszcze na dodatek z niego spaść?

K.

 
Sobota, jadę sobie autobusem linii 128 po wrocławskiej ulicy Drobnera. Na wysokości skrzyżowania z Łokietka drogę autobusu zajeżdża srebrna Honda Civic, która za wszelką cenę chce być pierwsza na światłach. Z tym, że pełna młodych Panów Honda ze znaczkiem Śląska Wrocław kończy manewr wymuszenia pierwszeństwa ze znacznie za wysoką prędkością i na zablokowanych kołach w pięknym podsterownym poślizgu, na lewym łuku, wali w zaparkowanego na parkingu obok drogi Peugeota Boxera. 

Zaczynam wierzyć, że młody kierowca i samochód równa się nieszczęściu. Jestem także pewien, że i w tym przypadku puszczenie hamulca pomogłoby w odzyskaniu kontroli…

K.

17.30, przed wrocławskim Pasażem Grunwaldzkim na kamiennym podeście siedzi Matylda Damięcka i rozmawia przez komórkę.

Wokół brak tłumu. W ogóle brak zainteresowania. Ale czego się spodziewać po kimś, kto jest najbardziej znany jako córka starego Damięckiego :-)

K.

Rugby.

4 komentarzy

Wczoraj na spacerze byłem świadkiem treningu rugby, który można scharakteryzować tak:

- Na gościu, który leży już bez piłki dalej ktoś siedzi.

- Gość ma na plecach ślady stóp, bo ktoś po nim przebiegł jak leżał.

- Na jednym gościu leży 12 innych, przez co ten na dole chyba jest bliski zejścia :-)

- W pełni rozpędzonego gościa ktoś łapie za nogi, przez co ten przy maksymalnej prędkości robi parę fikołków.

- Jak nie uda się trafić w nogi, to można złapać za koszulkę. Przez co koszulka zostaje podarta, a koleś biegnie dalej topless ;-)

I tym podobne przyjemne rzeczy. Jestem pewien jednego. Jakbym miał kiedykolwiek grać w rugby to bym wywalił tą piłkę jak najdalej od siebie i spieprzał gdzie pieprz rośnie :-)

K.

Na jednym z wrocławskich skrzyżowań padła sygnalizacja. Padła całkiem, znaczy spalił się kabel. Miało to miejsce we wtorek. Zakład Energetyczny poinformował, że naprawić może dopiero w czwartek, co jest pierwszą kpiną.

Jest ich więcej. Na przykład któryś z urzędników powiedział, że mogą być problemy z korkami, bo owszem- podłączą sygnalizację do agregatu, ale agregat musi mieć raz na 24 godziny przerwę trwającą godzin sześć.

Jak dla mnie to kompletna granda. Jakim cudem mogą być problemy, skoro wystarczy wyłączyć rzeczony agregat w okresie od 23 do 6 rano. Kiedy we Wrocławiu na 98% skrzyżowań sygnalizacja i tak jest wyłączana. Na dodatek- co to za agregat, że musi mieć taką przerwę- taki sam jak Pan Heniu na wsi używa do piły mechanicznej w oborze?

Urzędnicy w tym mieście nie przestają mnie zadziwiać. Tak samo jak nie dziwi mnie fakt, że ich kolejne pomysły są niewypałami.

K.

 

 

Dzisiaj byłem świadkiem takiej oto stłuczki.

 
Na lewym łuku Tico jedzie prosto, wpada na krawężnik, przeskakuje chodniczek, wpada na parking, wali w stojące sobie na nim spokojnie Subaru Legacy Outback. 

Przez cały czas- znaczy od momentu kiedy Tico wpadło w poślizg podsterowny wynikły z zablokowania hamulców nic się nie zdarzyło. Auto na prostych kołach i zablokowanych hamulcach sobie jechało aż spotkało plejady. Kierująca Tico nie próbowała nic zrobić- a przecież wystarczyło puścić bloki i skręcić koła…

… Strasznie źle to świadczy o poziomie wyszkolenia polskich kierowców- nieważne kobiet, czy mężczyzn. Postawię bowiem funty przeciwko kasztanom, iż gdyby Tico kierował mężczyzna to mogłoby się to skończyć dokładnie tak samo.

K.

Poseł Kurski przegrał proces, poseł Ziobro przegrał proces. Afery gruntowej nie było.

Ciekawe co jeszcze okaże się przy okazji czasu pisuaru…

K.

W końcu obejrzałem i zastanawiam się tylko nad jednym. Jakim cudem tak nudnego filmu nie dało się upchnąć w 90 minutach… 

… Chociaż jedno trzeba przyznać- kreacja Heatha Ledgera była zaiste genialna.

K.

Dzisiaj z moim szanownym dziadkiem wymyśliliśmy rozwiązanie idealne. Zdegustowały starszy pan stwierdził, że Polak jakby mógł to by wjechał samochodem na cmentarz.

Po chwili mieliśmy już gotowy pomysł McCmentarza. Działającego podobnie jak McDrive. Podjeżdża się pod nagrobek, przez okno wystawia znicz i odjeżdża.

Prawda, że genialne?

K.


  • RSS