maccaroni blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2009

Wilgoć.

Brak komentarzy

Jest wszędzie. W mojej bramie można chyba sadzić ryż jest tak mokro. Ciekawe co da intensywne wietrzenie. W piwnicy mam jeszcze gorzej. Przepalić w piecu się nie da i wysuszyć. Komin całkiem przemókł aż się woda do pieca lała. Do tego ciśnienie jest takie, że zupełnie nie ma ciągu. Chociaż może to wina źle wyczyszczonego komina. Ale to sprawdzę dopiero jutro.

Jest super… Za to świeci słońce i troszkę schnie.

K.

P.S. Dobrą wiadomością jest to, że w górnym biegu Odry zanotowano dzisiaj znaczny spadek stanu wody- powyżej pół metra.

No tak, to się kiedyś musiało stać. Airbusy zaczęły się (po raz kolejny) sypać.

Mam tylko nadzieje, że to się dość szybko skończy. Wolałbym żeby żaden mój znajomy nie spierdolił się razem z Airbusem.

K.

P.S. Po ostatniej katastrofie Air France wymieniła czujniki prędkości w swoich wszystkich A330. Podobno nie było zagrożenia i powodów do obaw. Teraz niech PT czytelnicy pomyślą jaka firma wydaje kilka milionów euro jeśli nie ma zagrożenia…

Zacznę nietypowo- mój dziadek ma psa, wilczycę. Strasznie popieprzoną porzez całkowicie zły trening. Pies jest cholernie agresywny. Na dodatek szczeka kiedy chce i ile chce. Na dodatek strasznie głośno.

Wczoraj wchodzi do dziadka Misko ze swoim trzytygodniowym synkiem w nosidełku. Malec sobie smacznie spał, oczywiście tylko do momentu położenia nosidełka na szafce. W tym momencie ten pieprzony pies zaczął szczekać, junior obudził się i oczywiście zaczął płakać. Nie dość, że coś się drze, to jesteśmy głodni. Próbujący uspokoić juniora Misko został prawie capnięty przez psa, bo ta idiotka uznała, że to atak na dziecko, które w ramach obrony płacze. Dziadek ledwo ją utrzymał. Za drugim razem sytuacja powtórzyła się. Pies dostał w tym momencie zakaz zbliżania, a ja chyba miałem mord w oczach.

Jako, że mały był głodny mój kochany Brat zostawił mnie z nim i poszedł przygotować mu jedzenie. Spędziłem dobrą chwilę usiłując uspokoić płaczące dziecko. Tu muszę nadmienić, że moje umiejętności ograniczają się do trzymania dziecka tak żeby nie zrobić mu nic złego. Robiłem więc wesołe minki, gadałem do niego, głaskałem, co się tylko dało- bez efektu. A potem, jak już byłem prawie głuchy przyszedł Misko i powiedział „zapomniałem, że w torbie mam dla niego smoczek”. Jakbym nie był ogłuszony to chyba bym go (a raczej Ciebie, bo pewnie to przeczytasz :-D) zabił :-)

Potem było już tylko lepiej. Mały spał, albo leżał i coś tam mruczał, ssał smoczek, a my mieliśmy chwilę na rozmowę :-) A w pewnym momencie wujek nawet naprawił dziecko myjąc wypluty przez juniora smoczek i mu go oddając :-)

K.

Na początek warto napisać, że Jarri Matti Pizdola rozbił samochód na kończącym rajd superoesie, co jest osiągnięciem samym w sobie. Zaraz potem trzeba napisać, że 47 letni gość, który nie siedział w WRC od 5 lat zajął w rajdzie 6 miejsce, co skutecznie powinno zamknąć mordy miłośnikom nieżyjącego już „protestanta”.

Relacja z superoesu była tragiczna. Czego się zresztą spodziewać jeśli komentował ją Borowczyk i gość, który sądząc z jego wypowiedzi zajmuje się żużlem. Zresztą gość ten zrobił z Mr. Hollywooda Szweda.

Zawodnicy fabryczni byli rajdem zachwyceni. Inni już nie. W sieci można znaleźć zdjęcia na których samochody niczym pługi próbują przebić przodami ogromne zwały błota i piachu. Koleiny były niebotyczne. A rajd momentami przypominał terenowy.

Od przyszłego roku wracają do kalendarza klasyki, co spowoduje, że RP może z niego wypaść. I chyba dobrze. Rajdy to nie walka na przetrwanie.

K.

Wczoraj widziałem tę znaną rowerową akcję.

Jednego jestem pewien- takiego bezhołowia i łamania przepisów w jednym miejscu jeszcze nie widziałem. Mam szczerą nadzieję, iż uczestnicy zostaną odpowiednio ukarani za swoje zachowania.

Nigdy nie mam zamiaru w tym uczestniczyć.

K.

Tak japończycy mówią na wszelkie Skyline’y i tę nową mutację zwaną GT-R. Podobno auto jest fajne i szybsze od 997 GT2. Fajnie, ale jest parę ale:

1. Wszystkie oficjalne czasy Porsche z Nürburgringu są zrobione przez Walthera Röhla. A to starszy pan znany głównie z tego, że kiedyś rozbił Audi S1. O ile jest przerażająco szybki na mokrym, to na suchym już nieco nieogarnia. Przykład? Ostatnio wykręcił nowym 997 GT3 7:40 na Nordschleife. Do porównania dostał F430 Scuderia i stwierdził, że nie da się nim szybciej jak 7:45. Fajnie, ale Horst von Saurma z redakcj Sport Auto pojechał 7.39 takim samym autem. Tym samym twierdzę, że czasy Porsche są znacznie poniżej możliwości samochodów. Dla porównania- na małej pętli Hockenheim redaktory ze Sport Auto zrobiły nowym GT3 czas lepszy niż GT-R i niewiele gorszy niż GT2.

2. Nissan to zaiste genialne auto. Pewien czarny egzemplarz zrobił w Polsce karierę medialną. A potem wybuchła w nim skrzynia. Serwis Nissana w Polsce nie jest w stanie usunąć awarii. Nie umieją. Samochód stoi teraz w pewnej polskiej firmie zajmującej się modowaniem aut, która podjęła się remontu skrzyni.

3. W wyniku zajść z wybuchającymi na całym świecie skrzyniami Nissan zdecydował o zaprzestaniu montażu systemu „Launch Control”, który to system powoduje przegrzewanie się oleju w skrzyni i jej awarie. Podobno samochód bez tego systemu ma być równie szybki. Jakoś mi się nie chcę wierzyć. Szczególnie, że przeprowadzono badania i wyszło, że jednak komputer lepiej ogarnia przyspieszenie niż człowiek. Nie mówiąc o tym, że gdyby się dało przyspieszać równie szybko bez LC to nikt by sobie nie zawracał głowy używaniem go w F1, WRC, serii GT i gdzie tam jeszcze jest on dozwolony.

4. Osoby, które w Polsce zapisały się na GT-Ra i wpłaciły zaliczki zostały poinformowane, że samochód bez LC, czyli w nowej, lepszej :-D specyfikacji będzie jednak o 70 tysięcy złotych droższy :-)

A Jeremy i tak wybrałby F430 Scuderia :-)

K.

Dzisiaj jechałem tym samym Ikarusem, o którym była ostatnio notka. Zmieniło się. Dalej napierdalało, za to cały tył był przechylony w lewo (na stronę, z której waliło). Poza tym było jak poprzednio- kierowca gazował ile wlezie, wszystko się trzęsło, a hałas był przerażający.

Jak widać „drobna awaria” nie zaprząta głowy techników z MPK :-)

K.

Jak podają media na trasie oesu numer 5 doszło do bójki i trzeba bylo wezwać karetkę. Do tego kibice nie chcą zastosować się do zaleceń delegatów d/s bezpieczeństwa i opuścić niebezpiecznych miejsc. Coraz ciemniej to widzę.

K.

P.S. Jak powiedział Michał Bębenek nawet czteronapędową eNką jest trudno przejechać przez pozostawione przez WuRCe koleiny. Ciekawe co mają do powiedzienia kierowcy JWRC.

Po raz pierwszy odbywa się w erze WRC. Niektórzy (jak sądzę nie bez racji) twierdzą, że po raz ostatni. Tajemnicą poliszynela jest bowiem to, że szuter na Mazurach jest mieszaniną piasku i nie wiadomo czego i jest skrajnie sypki. Do tego stopnia, że goście z JWRC po przyjechaniu do Polski od razu zaczęłi podnosić zawieszenia żeby uniknąć zakopania w koleinach. Koleinach, które tworzyły się po przejeździe eNek w poprzednich edycjach rajdu. Teraz może być (i sądząc z opinii Martina Prokopa jest) tylko gorzej.

Chociaż trzeba przyznać, że jedna rzecz mi się podoba- na OS 4 Sebastien Loeb walnął w pieniek zaliczył rolkę i o ile klatka nie jest uszkodzona jutro zacznie dzień z 15 minutami straty (o ile nie 20, nie pamiętam jak to się liczy- czy łącznie z odcinkiem na którym jest rolka, czy od następnego). A to znaczy, że nie wygra Rajdu Polski :-)

K.

Soccer.

2 komentarzy

Z tego co pamiętam na mundialu w USA w 1994 praktycznie nikt w USA nie wiedział czym jest ten tajemniczy soccer. Dzisiaj zawodnicy tego kraju sklepali Hiszpanię i przerwali jej jakąś tam passę.

Co będzie dalej?

Swoją drogą zauważyłem, że u Hiszpanów gra taki jakiś tleniony blondynek o wyglądzie kompletnej cipy- Torres, czy jakoś tak :-)

K.


  • RSS