maccaroni blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2009

Czyli Braku Banana zachowania idiotyczne.

Przez ostatnie dni gospodarka USA się mocno odbijała. Dolar drożał znacznie w stosunku do głównych walut, a indeksy na Wall Street szły do góry jak głupie.

Wczoraj to wszystko się skończyło- prez USA zdecydował bowiem, że nie udzieli poparcia planom restrukturyzacji GM i Chryslera.

A podobno to Polską rządzą idioci…

K.

Robert Kubica oficjalnie przyznał, iż Sebastian Vettel miał podsterowny bolid (co było świetnie widać) i, że Vettelowi wyjechał przód.

I to jest koniec komentarzy speców na temat tego, co się działo.

K.

Właśnie jakaś specjalistka na złotych przebojach się wypowiadała o zmianie godziny. „Ponieważ jak będziemy wstawać już będzie jasno, nie będzie ciemno”.

Ciekaw jestem jakie trzeba mieć IQ żeby dojść do tak głębokich i przełomowych odkryć…

K.

Pokazuje, że rozwiązanie tylnego dyfuzora z Williamsa, Toyoty i Brawn Racing naprawdę daje około 0.7 sekundy na okrążeniu.

Pokazuje też inne rzeczy- Kubica jest wolny. Nie ma na dodatek KERS, które może mieć, podobny do niego wzrostem Mark Webber KERS ma. I efekty widać.

Widać też efekty przygotowania McLarena :-) Hamilton bez technologii Scuderii jest wreszcie tam, gdzie powinien być. Czyli w kompletnej i głębokiej dupie.

K.

Przeglądałem właśnie prognozy, a raczej modele matematyczne i przypomniała mi się sytuacja z wczoraj.

Rozmawiam z P. o prognozie na sobotę. P. poleca mi jeden serwis. Na to ja stwierdziłem, że wolałbym coś bardziej wiarygodnego. Coś, co nie stwierdza, że w Breslau pada śnieg kiedy za oknem świeci mi słońce…

… W końcu znaleźliśmy jeden wiarygodny. Tylko, że on nadaje pogodę jedynie dla Wrocławia. Na dodatek stacja mieści się jakiś kilometr od mojego miejsca zamieszkania…

… rwa mać.

K.

W niedzielę pierwszy wyścig.

Wiecie co mnie najbardziej cieszy?? Nie to, że Kubica ma szanse na tytuł, bo moim zdaniem ich nie ma.

Cieszy mnie to, że znowu mam RTL i nie będę musiał słuchać pojebanego Andrzeja Borowczyka. Zamiast niego będę mógł słuchać profesjonalistów- Heiko Waßera i Christiana Dannera.

Mimo, że mój niemiecki jest raczej mierny to przez lata oglądania F1 na RTL nauczyłem się świetnie rozumieć o czym obaj komentatorzy mówią. Znam techniczną niemiecką gwarę F1 i nic więcej :-)

K.

Po przeczytaniu tej wiadomości w serwisie gazeta.pl przestałem wierzyć w cokolwiek.

Co prawda słyszałem o idiotycznych liniach obrony, ale nigdy o takiej…

K.

Ponieważ mieszkam na parterze świetnie słyszałem co mówią remontujący kabel panowie. Średnio raz w zdaniu musiała występować kurwa. Poniżej wybór ciekawszych wypowiedzi:

Znudzony gość ze szpadlem w czasie pracy koparki:

- Byś musiał robić ręcznie to by była normalna ziemia i kamienie- a tu jest koparka i kurwa patrz- jest piasek.

Operator koparki po tym jak gość ze szpadlem rozsiadł się nad wykopem:

- Toś se gruby kurwa usiadł. Chcesz mieć porządek, zrób se sam.

Starszy robol, chyba najważniejszy sądząc z wielkości brzucha :-):

- Nic nie widzę o tej porze. Chyba se kurwa okulary założę.

Po wykopaniu dziury i odsłonięciu tego, co trzeba. Trudno powiedzieć który, bo był całkiem w wykopie i dość mocno się darł:

- Ty, co to za kabel jest? To jest ten kabel, chyba że to jest ten czarny…”

Po tym tekście stwierdziłem, że dla zdrowotności mych nerwów udam się do łóżka. I udałem,

K.

Wracam sobie sobotę z wycieczki po górkach. Zostaję poinformowany, że poszła faza, ale jest już dobrze.

Rozpakowałem się, oporządziłem. Napisałem poprzednią notkę… Jeb. I koniec- poszła ostatnia faza. Spalił się kabel doprowadzający prąd do trzech bram (tak mamy to skonstruowane- puszka jest u nas, a prąd rozprowadzany na trzy bramy- naszą i dwie obok). Cudownie. Żeby było jeszcze lepiej i śmieszniej dowiedzieliśmy się, że panowie najpierw muszą wykminić gdzie kabel się spalił, a potem dopiero mogą go łatać.

Poszedłem się więc kąpać przy świecach- pełen romantyzm :-) Później zjadłem kolację przy świecach, a jeszcze chwilę później zaczął przed domem walić młot pneumatyczny, bo okazało się, że kabel spalił się prawie dokładnie przed bramą. Było pięknie. Panowie rozpieprzyli pół chodnika, potem zmienilili głowicę w minikoparce i wykopali wielką dziurę.

O której skończyli nie wiem, bo położyłem się spać. Ale o 3 w nocy był już prąd. W sumie sprawnie im to poszło. A teksty walili przy tym takie, że mało nie umarłem. Ale to temat na następną notkę.

K.

Do pociągu, którym jechałem dzisiaj w góry (notka, na górskim- jak mi się będzie chciało ją napisać) wsiadła kupa harcerzyków z ZHR. Kużden jeden miał chyba regilijnego pierldolca, o czym świadczył fakt, że wszyscy mieli jakieś transparenty pochwalne. Prowadził ich jakiś braciszek, co wyglądał jakby wczoraj uciekł z domu i jeszcze go rodzice nie znaleźli.

Wszyscy jakieś wielkie wory mieli, kurtki- Alpinusy, Campusy, Hi-Mountainy. Wyjebane pod niebiosa buty trekkingowe…

… Wiecie gdzie te wsie łutsze mastiery sporta wysiadły?? W Smolcu. Jak ktoś nie wie, to chyba druga wieś za Wrocławiem, a może i pierwsza :-)

Najlepiej podsumował któryś z młodych chłopaków, podopieczny pewnej fundacji prowadzącej szkoły przetrwania dla młodzieży. Jeden, bo jechał ich cały wagon ze mną. Wszyscy z kaskami, kapokami, wiosłami, jakieś namioty, pontony, kupa szpeju.

A więc młody człowiek powiedział tak: „No tak, jakie harcerstwo, takie wyzwania”.

I niech będzie to najlepsze podsumowanie tego, jak udało się nowemu, lepszemu harcerstwu zabłysnąć :-)

K.


  • RSS