maccaroni blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2009

Janson.

2 komentarzy

Robert Janson dostał wyrok za spowodowanie wypadku bla, bla, bla…

To wiemy wszyscy. Zastanawia mnie jednak zdanie „Wobec muzyka nie orzeczono zakazu prowadzenia samochodu”.

No nie orzeczono, bo niby za co miało by orzec?? Przejrzałem przepisy i nigdzie nie widziałem żeby występował przypadek zaboru prawa jazdy za spowodowanie wypadku jeśli nie było się w stanie. A Janson nie był w stanie.

Coś przeoczyłem??

K.

Roztopy.

8 komentarzy

We Wrocławiu roztopy, ciemno, podle i w ogóle niefajnie…

Pocieszam się tylko, że jakieś 80 kilometrów dalej, w Sowich leży śnieg, jest mróz i pięknie świeci słoneczko.

 

K.

Sen.

9 komentarzy

Miałem wczoraj sen, który zapamiętałem. Jest to dość dziwne, bo zazwyczaj nie pamiętam. Ten jednak był tak porkęcony, że mi się udało.

Primo- był dziwny pod względem treści. Miałem bowiem załatwić terminatora T1000 :-) Secundo- sprawa działa się we Wrocławiu i uciekaliśmy przed nim starym Mondeo kombi :-) Tetrio- Do dyspozycji miałem tylko MP5 z dwoma magami, pompkę 20 Gauge i Berettę 92F. I nic więcej. Zapasowego ammo do pompki i bereta :-) też nie było. Quattro- jak mi zabrakło amunicji, co nastąpiło raczej prędzej niż później to skoczyłem na tego terminatora z nożem szefa kuchni, pokroiłem go na małe kawałeczki i zapodałem je do słoika :-) Zajebiście wyglądał płynny metal w słoiczku :-)

Ktoś mi może logicznie wytłumaczyć, co ten sen znaczy, poza tym że jestem skrajnie popieprzony?? :-D :-D :-D

K.

Dzisiaj rano odśnieżałem balkon dziadka. Jak mu wyszło z obliczeń było na nim koło 2.5- 2.8 tony śniegu. Nic mnie nie boli i  w ogóle czuje się git.

No może poza bólem głowy i katarem. Murwa! Dopiero się wyleczyłem…

K.

A raczej założenia bloga. Była w sobotę, druga. Nie zauważyłem. Zresztą nieważne i tak nikt nie czyta :-)

K.

Śnieg pada dalej, coraz gęściej. Zaspy robią się jak trza. W górach szlaki pokrywają się metrową warstwą puchu.

W końcu zima, wbrew wszystkim próbującym wypierdzieć jak najwięcej CO2 w celu ocieplenia klimatu :-) :-) :-)

K.

Rzadko piszę notki, ale ostatnie zdarzenia niebotycznie wręcz mnie wkurwiają. Codziennie praktycznie są doniesienia o konieczności przeprowadzenia przez GOPR lub TOPR jakiejś akcji ratowniczej. W 100% przypadków należy ratować studentów. Ja rozumiem przerwa sesyjna, wolność, swoboda- ale jakiś instynkt samozachowawczy trzeba mieć.

Nie jest tajemnicą, że łażę po górach zimą i to na dodatek z własnej woli. Nie jest tajemnicą, że nie raz udało mi się zgubić. Nigdy nie zdarzyło mi się wezwać gopru, bo:

A. Zawsze mam kompas i mapę.
B. Umiem się obiema tymi rzeczami posłużyć.

Ktoś napisze, że są to koszta- faktycznie mapa kosztuje jakieś 7 złotych, kompas (najtańszy, aczkolwiek działający) jakieś 13 złotych. Można mieć za to osiem piw, ale można równie dobrze nie mieć palców, bo się odmrożą, albo nawet życia, bo gopr człowieka nie znajdzie. Mam też przy sobie zawsze dodatkowe ciuchy- spodnie i kurtkę membranową, jakby zrobiła się dupówa i dodatkowy ogrzewacz pod kurtkę. Jakby oprócz dupówy zrobiło się zimno. No i czołówkę, która mocno pomaga jak jest noc ;-)

Za to weseli studenci nie mają nic. Na przykład ostatnio panie wybrały się z Rudawy Janowickie w samych polarach „bo rano było ciepło”. O tym, że w górach czasem jest wieczór zapewne nie wiedziały. O istnieniu map i kompasu też nie wiedziały. W ogóle zaczynam myśleć, że podstawowe narzędzia orientacji w terenie są dla studentów nieznane. Potem zdarzają się sytuację takie, jak opisana poniżej:

Hitem sezonu jest grupa zagubiona na Przełęczy Karkonoskiej- czyli w miejscu gdzie oprócz schroniska Odrodzenie (do którego da się nie trafić we mgle) stoją dwie czeskie boudy (do których nie da się nie trafić, bo prędzej czy później człowiek w nie przywali nosem), a troszkę niżej jest dalszych siedem.

Panowie się jednak zgubili, na zatyczkowanym szlaku, na dodatek nasyconym schroniskami jak ser szwajcarski dziurami. I wzywali gopr. Oczywiście oni też nie mieli na sobie nic odpowiedniego do warunków. I w ogóle pewnie nie mieli do siebie żadnych zastrzeżeń.

Potem się człowiek dziwi, że goprowiec na szlaku najpierw człowieka ogląda od stóp do głów, a potem dopiero odpowiada „dzień dobry”

K.

Siedzę sobie dzisiaj w nocy :-) przed kompem i szpilę. Nagle wszystko zgasło. Prąd zmar ['] Zupełnie jak Donald, wielki kaczor, który zmar [']

Wyjąłem więc z plecaka czołówkę i poszedłem do klopa, a potem z braku lepszych rzeczy do roboty spać.

Kurwa, XXI wiek, a Ci nie potafią sobie poradzić z poniemiecką rozdzielnią…

K.

Idzie lepsze. Dzisiaj jest już znacznie zimniej, co daje nadzieje, że znowu parę dni (albo, miejmy nadzieję więcej) będzie mróz.

Wraca zima i jest git.

K.

Początek roku to czas wszelkich rozliczeń- gazownia, energetyka.

Gazownia po raz kolejny pokazała, że pracują tam idioci. Wskazania licznika, który mi wyprognozowali na 1 stycznia nie mam do dziś. W/g rzeczywistygo zużycia w zeszłym roku zużywałem średnio 14.25 m3 gazu. Na ten rok prognozę (znowu!) mam na 23-28m3 mimo zgłaszania i walki.

Energetyka jest jeszcze lepsza. Mimo, że w zeszłym roku zużyłem realnie 100kW mniej niż w prognozie (co nawet oni napisali) mam niedopłatę (sic!) 100 złotych.

Ktoś sobie ze mnie ciężkie jaja robi.

K.


  • RSS