maccaroni blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2008

Reklama tego „dzieła” kina amerykańskiego skłoniła mnie do napisania niniejszej notki. Otóż widzimy typowy film, w którym nagle przestają działać hamulce, auto się coraz bardziej rozpędza i następuje grande rozpierducha.

Otóż należałoby Amerykanom wyjaśnić, że:

1. Utrata hamulców nie powoduje, że samochód szybciej jedzie. To się dzieje dopiero po mocniejszym przyciśnięciu pedału gazu. Jak się tenże pedał puści to samochód zwalnia, aż osiągnie prędkość minimalną dla automatycznej skrzyni biegów. Czyli będzie jechał tak wolno, że będzie z można z niego wyjść, obejść (nie obiegnąć- obejść) i wsiąść z dupy strony. Ale Amis chyba tego nie wiedzą.

2. Jak się nie chce czekać aż auto zwolni można zaciągnąć ręczny- pod warunkiem, że się nie ma skręconych kół. Jak się ma to też można o ile ma się jakiekolwiek pojęcie dlaczego imć Rauno Aaltonen wymyślił manewr nazywany do dziś jego nazwiskiem. Ręczny (o czym wypada wspomnieć amerykanom) jest zazwyczaj połączony linką i niezależny od hydraulicznego systemu hamulców właściwych. Oczywiście durny Amerykanin (a i nie tylko on, bo w Polsce zdarza się to nader często) mógł nigdy nie używać ręcznego i ten się zapiekł. Wtedy pozostaje grzecznie poczekać aż samochód zwolni sam. Można próbować jechać zygzakiem, wtedy stanie się to szybciej.

3. Jak chce się żeby auto się nawet nie toczyło, bo się ma na przykład szpilki i boi wysiadać w biegu można też wyłączyć zapłon. Ot przekręcić kluczyk. Ale i tego mieszkańców USA nie nauczono. Samochód wtedy sobie radośnie stanie, a dopóki nie wyjmiemy kluczyka ze stacyjki to nie aktywuje się też blokada kierownicy.

4. Jak się jest kozakiem i się nie chce czekać, to można gwałtownie zmienić kierunek obrotu kół. Znaczy przełączyć z D na R jak Race (tfu Reverse). W sumie nie znam idioty, który by tego próbował, ale jak myślę skrzynia się rozpadnie na milion elementów i samochód stanie. Istnieje też możliwość blokady tylnej osi i rozpoczęcia tańca małego Winnetou, ale „Who Dares Wins”.

To wszystko jest proste, ale Amerykanie wydają się o tym nie wiedzieć. Chociaż nie- nakręcili film, którego tytuł jest równocześnie tytułem tej notki. Podobno na faktach autentycznych. W samochodzie zablokowało się wszystko- pedał gazu, stacyjka, skrzynia, ręczny, przestały działać hamulce, zamki się zamknęły i tak dalej. W realu idiotka, która tym samochodem kierowała, raczej nie miała zielonego pojęcia, co się dzieje, ale jakoś trzeba było podkolorować.

W tym przypadku też da się zatrzymać samochód. Szczególnie, jeśli tak jak w filmie przed samochodem jedzie radiowóz. Robi się to tak:

1. Rzeczony radiowóz zwalnia, aż samochód z awarią delikatnie zacznie go stukać w tyłek. W tym momencie zaczyna delikatnie hamować, przez co hamuje samochód, który jedzie za nim. Oczywiście skończy to się spektakularnym paleniem gumy samochodu z awarią, ale całość stanie. Zamiast Caprice SS można też wykorzystać te wielkie amerykańskie holowniki. Tego już na pewno nie przepchnie ten, który jest z dupy z zablokowanym wszystkim.

2. Jeśli nie ma radiowozu to też nie jest szczególny problem, w większości samochodów bezpieczniki znajdują się w kabinie, po lewej stronie kierownicy. Pozostaje je wyjmować po kolei. W końcu padnie zapłon. Oczywiście- ktoś powie, że czasem zdarzają się pod maską. Owszem- ale wtedy wystarczy wyrwać przewody spod kolumny kierownicy i je poprzecinać. Efekt taki sam. Dla ułatwienia- to te same przewody, którymi się spina motor na krótko.

Jak widać byłbym w stanie zatrzymać ten samochód niezależnie od tego jak bardzo by się zepsuł. Ale Amerykanie nie mogą. Nie dziwię się, dzisiaj radio zet podało, że chyba 80 % amerykańskich maturzystów uważa, że Sodom i Gomora byli małżeństem (sic!).

Chyba nie będę nawet próbował obejrzeć tego filmu.

K.

Reklamą sieci komórkowej „mobilking” (specjalnie, z braku szacunku pisane z małej litery). Takiego seksistowskiego gówna, jak ta reklama nie widziałem dawno. Ciekawe kto dał im prawa do wykorzystania samochodów Stobbarta?

Nie jestem święty i czasem sam zachowuje się jak seksistowska świnia, ale nigdy na takim poziomie!!

Feministki, obudźcie się!!

K.

Z czego? Ano z Makaroniarza. Wstałem Ci ja dzisiaj rano i nieopatrznie popatrzyłem w lustro- ale stary, gruby arabski terrorysta pomyślałem. I w tym momencie coś mi przestało grać. Stary i gruby- ok, ale arabski terrorysta?? No tak, troszkę mi się zarosło, jeszcze nie ma poziomie Achmeda, ale blisko.

Postanowiłem się więc ogolić i tu wystąpił problem. Używam maszynki elektrycznej. Nie- nie był to problem z brakiem prądu. Problem był inny- sięgnąłem na półkę po maszynkę, a tam maszynki nie było. Zupełnie nie wiem, dlaczego i jak to się stało, ale nie było. W łazience też nie było. To już zaczynało być dziwne. Poszedłem do drugiego pokoju, a tam też nic. Cholera- zaczyna to kiepsko wyglądać. Jak można przepić maszynkę?? I to jeszcze w plastikowym etui??

W pewnym momencie mój wzrok padł na podróżną kosmetyczkę- jakaś dziwnie duża była. Zajrzałem do środka i znalazłem tam maszynkę. Nie wyjeżdżałem nigdzie na dłużej (przynajmniej ostatnio), nie planowałem też nigdzie jechać.

Więc skąd ona tam się wzięła, mam aż taką sklerozę??

K.

Dokładnie 15 lat temu w wyniku obrażeń poniesionych w wypadku na odcinku Orłowiec- Złoty Stok zmarł Marian Bublewicz.

Pamiętacie Mańka?? Ja pamiętam, zawsze uśmiechnięty facet, którego Philip Morris sponsorował za „gębę”. Niezależnie, co by się działo i jakby było źle Maniek zawsze się uśmiechał i za to kochaliśmy go wszyscy- wszyscy, którzy go pamiętają.

W 1997 roku na trasie Rajdu Polski, w okolicach przełęczy Tąpadła na asfalcie był wymalowany wielki napis „Who is the champion?- Marian forever!!” i tak zostanie!

Szkoda, że Marianowi nie udało się dosiąść tak wyczekiwanego Escorta z RAS Sport. Może zostałby mistrzem europy.

Maniek! Thanks for memories!!

K.

A wiecie dlaczego? Ano w sobotę byliśmy sobie w Pardubicach. Na wystawie związanej z naszym hobby. W 7 osób. W te 7 osób poszliśmy do knajpy, gdzie zapłaciliśmy za cały obiad jakieś 1300 koron. Wszyscy się najedli jak szaleni- samych karkówek poszło 3, do tego 3 patelnie serów, smażona w musztardzie pierś kurczaka, pełno frytek, sosów, smażonych z cebulką i skwarkami ziemniaków, 10 i 12 procentowe piwa, kawy, latte, sok pomarańczowy, cole.

Nie przeszkadzało nam nawet to, że Czesi nas okantowali o 100 koron, do czego doszliśmy dopiero dzień później. Po prostu do rachunku wliczyli sobie napiwek. Tutaj uwaga- Czesi często tak robią, więc trzeba uważać.

Mimo wszystko taka wyżera za niecałe 190 złotych jest w Polsce niemożliwa. No może w Pcimiu, ale na pewno nie w dużym mieście.

Nie mówiąc o tym, że porcje były wielkie, a sosy gęste i treściwe!!

Lubię Czechy, może poza Pragą.

K.

Nie wiedziałem, co napisać, ale to się zasadniczo zmieniło. Dzisiaj podczas rozmowy z Luise weszliśmy jakoś na temat klopów. Wyszło, że oboje mamy spadziste (nie pytajcie, dlaczego o tym rozmawiamy, świadczy to bowiem o naszej głębokiej degeneracji, dewiacji, zepsucia i Allach jeden wie czego jeszcze).

Generalnie stwierdziłem, że nie lubię klopów z półką (takie najczęściej występowały w starych typach dolnopłuków. W kompakcie chyba nie widziałem).

Miał taki klop jeden minus- siedzi sobie człowiek spokojnie na klopie, czyta sobie prasę, wali klocka i spuszcza wodę. A tu niespodzianka. Klocek kieruje strumień zimnej wody prosto w dupę. Człowiek dostaje szoku, podskakuje i nieszczęście gotowe!!

Dlatego nie lubię klopów z półką.

K.

P.S. Luise po usłyszeniu tego umarła ze śmiechu.
P.S.2. Fajny temat na rocznicę, nie?? :-) :-) :-)

Pamiętacie notkę?? Ano okazuje się, że motocykliści mają lepiej. Otóż firma Ducati oferuje model Desmosedici RR, który jest homologowaną do ruchu ulicznego wersją słynnego wyścigowego Ducati startującego w serii MotoGP. Możecie go sobie kupić. Oczywiście jeśli macie około ćwierć miliona złotych i Ducati zechce akurat Wam sprzedać jedną sztukę. No i zdążycie (a raczej jeśli zdążyliście, bo wszystkie zostały już kupione) przed innymi.

Mimo wszystko motocykliści mają chociaż teoretyczne szanse jeździć tym, co Casey Stoner, a samochodziarze nie. Dlaczego??

K.

P.S. A wiecie, co jest najśmieszniejsze?? Otóż oba zespoły- tzn Ford i Citroen nie używają własnych samochodów nawet do zapoznania. Ford używa przebudowanych Volvo S60, a Citroen M’bishi Lancerów Evo :-)

Dzisiaj pojechaliśmy, z mamą, na ściągnięcie szwów. Miała być na 12. Byliśmy około 11.40. Szwy jej ściągnęli już o 15… Wcześniej lekarz operował (to on wcześniej nie wiedział, że będzie operował??), a potem się okazało, że nie wiadomo co się okazało, ale była cała kolejka petentów…

… No i wyszliśmy jakoś parę minut po 15. Zajebiście!!

Wcześniej było jeszcze weselej- w jakieś dwie godziny po zabiegu matkę wypieprzyli ze szpitala. Znaczy nieoficjalnie. Znaczy oficjalnie dalej w nim była (bo NFZ płaci za pacjenta, który jest na oddziale. Nawet teoretycznie. Praktycznie jak go nie ma to nie trzeba go karmić, zmieniać pościeli i.t.d. W sumie nie dość, że NFZ płaci, to jeszcze oni zarabiają dodatkowo).. Znaczy wypieprzyli ją w szlafroku, bo wypisu nie było, więc nie było jak odebrać ciuchów. W sobotę też nie było (znaczy dzień po zabiegu, przy okazji wymiany opatrunku). Nie dało się, bo nie. Szatania nieczynna. Znaczy czynna, ale w jakiś porach kompletnie pojebanych. Trzeba było specjalnie jechać po rzeczy. Los Paranoias i tak dalej.

Nie chce mi się pisać, bo jeszcze się porzygam.

K.

Ostatnio zacząłem się spotykać z uroczą niewiastą. Trwało to krótko, po czym powiedziałem, że wolę się przekonać na początku czy przeszkadza jej, że jestem ateistą, niż potem mieć ciężkie jaja.

No i jaja były ciężkie!! Powiedziała, że nic z tego nie będzie, bo ślub kościelny to najważniejsze wydarzenie w życiu kobiety i że musi myśleć przyszłościowo (po dwóch tygodniach takie dalekosiężne plany??).

Wychodzi, że mógłbym być brzydki (jestem), mały (nie jestem), gruby (jestem) i garbaty (nie jestem) byle byłbym katolikiem!! Niestety zonk- nie jestem, nie pasuję więc chyba do planu na życie ułożonego jej przez jej proboszcza.

Uśmiałem się po prostu nieprawdopodobnie. Udało mi się ze śmiechu nawet posmarkać. Ponieważ rozmowa akurat zapytałem jeszcze, co by było jakbym był Żydem i czy implikowałoby to pojawienie się pod moim domem BMW pełnego młodzieńców ze sztachetami, ale odpowiedzi na to pytanie już nie uzyskałem. Jednak zostanę Żydem z wyboru i przekonań, zupełnie jak mój kolega!!

Uwene Jeruszalaim ir hakodesz bimhera wejameinu.

K.

Dawno nic nie pisałem. Dlaczego? Ano mojej mamie wykryto guza piersi. Lekarz powiedział, że to pewnie nowotwór i trzeba będzie ciąć. Punkcja nic nie wykazała, więc skończyło się harataniem.

No i wczoraj przyszedł wynik- negatywny, guz okazał się tłuszczakiem.

Ale mi jest wesoło!!

K.

P.S. Teraz, jak już mnie puściło to napiszę jak fajnie jest w polskich szpitalach :-)


  • RSS