maccaroni blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2007

Czyli Misko & Truth 2007.

Byłem na wystawie, faktycznie dokumentacji prac dwóch młodych wrocławskich pijaków, znaczy artystów. Chociaż to faktycznie to samo. Tak się składa, że jednym z bohaterów tego burdelu był mój własny kuzyn- znaczy Misko.

Wystawa była bardzo kameralna, co nie znaczy, że nie była mocno fpytna. Owszem była. Mój urok osobisty (buhahahaka!) olśnił właścicielkę galerii, z którą rozmawiałem chyba z godzinę. Na wystawie był nasz osobisty dziadek, który podrywał dwudziestolatkę, a przy okazji był bohaterem jednej z prac. Pani Ewa (właścicielka) trzeźwo (a to niespodzianka!) zauważyła, że starszy pan się coś zachowuje jakby był ze Lwowa. Tak się składa, że jest ze Lwowa :-) Na dodatek rzeczona Pani Ewa rozpływała się nad talentem Misko i Truhta, chwaliła się, że dwie prace Misko ma zdjęte z płotu i tak dalej. Przemówienie było mocno nacechowane emocjonalnie i pewnie dlatego zdarzało jej się pokręcić imiona i nicki :-)Obu bohaterom zdarzyło się też udzielić dłuższych wywiadów, które ukażą się gdzieś w mocno artystycznej części sieci.

Po części artystycznej przeszliśmy do części konsumpcyjn0- pijackiej, która jakby mi się mniej spodobała, bo wszystko mi śmierdzi dymem z fajek jak cholera. A kurtki mi się prać nie chce. Z różnych powodów. Poza tym było cudnie :-)

K.

Podobno niejaka Hela w opałach przestała być w opałach i na dodatek wygała Porsche. Czerwone i kabrio- to nie Porsche tylko jakieś „coś”. Pewnie lizak.

Co jest w tym dziwnego? Ano wszyscy (podobno) stawiali na Steczkowską, która nie wygrała.

W finale (jak mówią) spotkała się ślązaczka, której nikt nie poprawiał i Żydówka, którą doktory mocno poprawiały. W efekcie Śląsk jak zwykle głosował na swojaka i wygrał. Nie pierwszy raz. Niezależnie od stopnia chujowości przedstawiciela Śląska zawsze jego krajanie za nim głosują. Tak było w przypadku Ali Janosz, która wygrała z Eweliną Flintą, tak (podobno) było z jakimś chujem z baru, który (podobno) wyglądał jak wiecznie pijany albo naćpany.

Mój znajomy ma kolejny powód żeby sprzedać swoje Porsche i kupić sobie Ferrari :-)

K.

Byłem ostatnio świadkiem następującej sytuacji- z kamienicy sypie się jak z pieprzonego stoku mikstowego, z tym, że nie przemieszany ze skałami lód a elewacja. Całość jest ogrodzona taśmami. Na środku obszaru wyłączonego stoi żuraw, a gości zapieprzają mało im z tyłka nie zacznie się dymić żeby to jakoś zabezpieczyć. W tym momencie pod taśmą przeciska się babcia, której pewnie nie chce się obchodzić. Na jej widok rozlega się ryk gościa z kosza żurawia (inaczej tego się nie da nazwać) „Gdzie kurwa durno leziesz, ślepa kurwa jesteś?????????” Babcia niezrażona prze dalej. Tuż za nią spierdolił się całkiem ładny kawałek rzeczonej elewacji. Ciekawe, co by było jakby jednak w nią trafił? Jedno jest pewne- jeśli jakaś niedorozwinięta rodzina „ofiary” domagałaby się odszkodowania z całą pewnością zeznawałbym na korzyść robotników. Wszystko było in order- Tablice ostrzegawcze, taśma odgradzająca. A ta pizda dalej się pcha.

Zastanawiam się czy naprawdę starsi ludzie nie mają w sobie cienia zdrowego rozsądku?? Czy może oni niczego się już nie boją? Ileż to razy widziałem takie numery w ich wykonaniu. Przechodzenie przez jezdnię w dowolnym miejscu to wręcz ich specjalność. Nie mają dla kogo żyć??

Uważajcie na swoich rodziców/dziadków. Szkoda potem jechać/iść na pogrzeb.

K.

Radek Sikorski podobno zadzwonił do Ruperta Murdocha i w Fox News pojawiły się przeprosiny.

Wyobrażacie sobie, co by było jakby do Murdocha zadzwoniła Anna Fotyga??

Who the hell is Anna Fotyga? I don’t speak with beggars living under Brooklyn Bridge!

Co innego Radek. Mąż niejakiej Anne Applebaum, laureatki Pulitzera, znanej na całym świecie dziennikarki i przy okazji człowiek mówiący świetnie po angielsku i mający układy w Waszyngtonie.

Z kimś takim rozmawia się inaczej!

K.

Przychodzę Ci ja w sobotę rano na przystanek, na który przychodzę w celu odbycia podróży za jeden bilet do dziadka, który skusił wnuczka bardzo zacnym obiadem (co tydzień cholera kusi :-)).

Na dzień dobry widzę, że na tramwaju widnieje „Cmentarz Grabiszyński” zamiast „Krzyki”, a poniżej krzyczy tablica „zmiana trasy”. Ponieważ to pętla, więc mam czas. Podchodzę do wiaty- no tak, ogłoszenie wielkie jak o rozstrzelaniach za okupacji. Przypomniałem sobie, że przecież koło dziadka remontują skrzyżowanie. Mi to nie przeszkadza i tak wysiadam tam, gdzie skręca.

Pomyślałem jednak, że będą silne jaja. I nie zawiodłem się. Poczekałem chwilkę po tym jak wysiadłem i patrzyłem jak tramwaj skręca i co się w nim dzieje. Widok był zaiste ciekawy- panika, miotanie się, sądząc z podbiegania niektórych do kierowcy to chyba i pogróżki.

Po przyjściu do dziadka sprawdziłem- oprócz informacji w tramwaju i na przystankach było o tym też w internecie, w „Słowie” i dodatku do wybiórczej i chyba nawet w „Fakcie”.

No, ale przecież po co cokolwiek czytać :-) :-) :-)

K.

P.S. W niedziele też byłem u dziadka- nie nauczyli się :-)

Dowiedziałem się właśnie, że ideałem piękna w Hollywood jest osoba z BMI ponizej 18- czyli niedowaga. A poniżej 17.5 jest jeszcze piękniej.

Jak wygląda taka osoba? Ano wielka głowa osadzona na chudziutkich ramionach. Nóżki jak patyczki, wystające wszędzie kości i zupełny brak głównego atrytutu kobiety- piersi.

Zupełnie nie wiem jak coś takiego (przecież nie nazwę tego kobietą, o nie) może się podobać. No nie rozumiem.

K.

P.S. W wyniku diety cud o nazwie „NŻT” awansowałem z otyłości I stopnia do nadwagi. Ale fajnie :-)

W Polsce zapanowało święte oburzenie. No to przecież niemożliwe, że polscy żołnierze ot tak sobie okrążyli wioskę i walili do cywili z WKM i moździerza.

A ja NATO niemożliwe?

Faktem jest, że polscy żołnierze raczej do cywili nie strzelali (poza podobno wrześniem 1939 i własnej ludności, ale to inna bajka). Za to z szeroko pojętą vendettą radzili sobie całkiem dobrze i to od lat. Wystarczy wymienić drugą wojnę- nie pozwalają Brytyjczycy rozstrzeliwywać jeńców? Ano nie! To nic, zacznijmy ich rozjeżdżać gąsienicami czołgów! (Sposób ten był szczególnie szeroko stosowany).

Ja naprawdę niczemu się nie dziwię. Ani temu, że rozwalali cywilów, ani temu, że dogadali się w sprawie zeznań.

Zaprawdę- wieki tradycji przemawiają za nimi. Wieki!!

K.

Dawno temu odszedł Andrzej Waligórski. Dzisiaj zmarł Jasiu Kaczmarek.

Pamiętajcie o Jasiu. Dawał dużo radości… co niedzielę w „Studiu 202″.

„Ryycerzy trzech

Ketling, Wołodyjowski, Zagłoba

Hajda na koń, wszystkim nam się Basieńka podoba… podoba”.

To se ne vrati!

K.

Powiedział mój wujek jadąc do ciotki z porażającą prędkością 30 kilometrów. Po warstwie rozmoczonego czegoś, padającego z nieba z wysoką częstotliwością. Zajebiście wysoką powiedziałbym.

Powiedział też, że inaczej się nie da jechać. Czemu zaprzeczył mój znajomy przefruwając obok swoim Subaru STI. Pełnym bokiem z prędkością znacznie przekraczającą to, co jest dozwolone w mieście, a i sądząc z kąta pewnie przekraczając to, co jest dozwolone na drodze krajowej. Więc jednak się dało. Tylko jeździć to trzeba umieć i mieć czym :-)

Od ciotki wracałem już komunikacją miejską. Skończyło się na spodniach mokrych do kolan, kompletnie mokrych butach i całkowitym braku czucia w nogach.

Przy okazji udało mi się zauważyć, że ulubionym zajęciem chui za kierownicą jest ochlapywanie przechodniów wodą z kałuży. Żywię nadzieję, że kiedyś to oni będą po drugiej stronie.

K.

Jacyś debile wypuścili 2 tony karpia ze stawu w Siedliszczach.

Naprawdę mam nadzieję, że była to konkurencja, a nie zidiocieli ekolodzy, którzy nie mają pojęcia, że „darując rybie życie” niszczą w sposób trwały ekosystem rzeki Giełczewki.

O ile wpuszczony także lin i karaś jest rybą występującą w Polsce to karp został introdukowany przez jakiś zdebilały zakon i do dziś niszczy wszystko, co spotka na swej drodze. Dzięki temu giną rodzime gatunki ryb- takie jak chociażby okoń.

Chcecie uwolnić świat od tej pieprzonej zarazy jaką jest karp?? To wykańczajcie go jak najwięcej. Wtedy będzie efekt.

K.


  • RSS