maccaroni blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2007

Dzisiaj chciano mnie poderwać w tramwaju. Problem był tylko jeden. Próbował to zrobić facet, a to coś jakby lekko mi przeszkadza.

Ktoś mnie łape za ramię, odwracam się jakiś mało męski mężczyzna w wieku zbliżonym do mojego oznajmia:

- Coś panu siedzi na kołnierzu, zdejmę, może ugryźć.

Na to ja:

- Niech gryzie, o ile wiem nie może być bardziej toksyczne niż ja. Co byś pan nie robił buzi nie będzie.

Gość uciekł spłoszony.

We’re devils and black sheep, really bad eggs,
Drink up, me ‚earties, yo ho.

K.

Plac Grunwaldzki został oddany. Przejścia podziemne nie są co prawda czynne, przystanków nie ma, za to można tamtędy jechać- znaczy trambale i autobusy mogą.

Efekt? Policja kierująca ruchem, dwukilometrowy korek z kierunku Biskupina i burdel taki, że rzadko kiedy na Wiejskiej bywa podobny.

Pozostaje pogratulować planistom przebudowy Placu Grunwaldzkiego. Mają prawie jak mózg. Prawie robi wielką różnicę.

K.

Rozpisano przetarg na średni samolot dla Vipów. Tajemnicą poliszynela w branży jest, że poprzedni był tak przewalony, że nie dało się ukryć, iż jest przewalony i trzeba było go odwołać. W tym ktoś inteligentniej będzie pisał ZTT żeby przewałów nie było. Czytaj „żeby przewałów widać nie było”.

Równocześnie odbywa się przetarg na śmigłowiec dla LPR (żeby nie było- chodzi o Lotnicze Pogotowie Ratunkowe). Przetarg jest oczywiście przewalony i ma wygrać Eurocopter, który posmarował. O przewaleniu przetargu jasno świadzą ZTT. Ciekawe czy Augusta- Westland będzie się odwoływać do sądu? Jeśli będzie, to na bank wygra proces.

Mamy też przetarg na pojazd patrolowy. Startuje w nim pewna wrocławska firma. Uzbroiłem się z papiery z zaprzyjaźnionej redakcji wojskowej i poszedłem się zapytać co mają zamiar wystawić. Odpowiedziały mi wielkie oczy, więc chyba nie wiedzą, że startują. Na słupa poszli?

Z innych aren- nasi „profesjonaliści” w A’stanie wysadzili się własnym granatem. Przestaje się dziwić, że jednostek strzegą prywatne firmy ochroniarskie. Jeszcze by się żołnierze skrzywdzili.

K.

Można sobie kupić (tfu, dostać za dowolną ofiarę) kawałek szmaty, którą nosił na sobie obywatel Wojtyła (ten sam, który spowodował epidemię AIDS). Sprzedaż (tfu- darowanie) prowadzi kuria rzymska, na czym pewnie bije niezłą monetę. Ale kuria rzymska zawsze była blisko związana z Marcinkusem, więc pewnie zostali w niej jacyś jego uczniowie. Banco Ambrosiano 2007!

Ponieważ z obywatela Wojtyły chcą zrobić świętego istnieje możliwość, że niedługo kawałek szmaty stanie się relikwią. Da to możliwość odbycia pielgrzymki do sąsiada (przy okazji można zmontować z nim flaszkę w pobożnym celu).

Dlaczego mi to przypomina słynny handel gwoździami z krzyża z zadupia historii, zwanego średniowieczem?

K.

… I nie napiszę. Bo mi się nie chce, o!

K.

Nelly znana też jako potwór z Loch Ness ma zamiar kandydować jako PISda.

Jak donoszą poinformowane czynniki- Jan Marysia dalej nie chce się rozwieść. Nawet jej nie pierdolnął.

Mameja.

K.

Na naszej klasie prawdziwy szał chuja. Moja była klasa umawia się na wielki meeting. Chyba pierwszy od lat (chociaż mogę o czymś nie wiedzieć. To znaczy nawet na pewno nie wiem). Wszystko pięknie, a potem przychodzi Makaroniarz i wszyscy dziwnie milkną.

Zawsze wiedziałem, że byłem potrzebny głównie do pożyczania notatek i świecenia oczami przed nauczycielami, ale kurwa nie wiedziałem, że aż tak mnie nienawidzą. Żeby mi chociaż to powiedzieli. Ale nie. Lepsze jest szeptanie za plecami. W sumie racja. Jeszcze komuś dałbym w ryj, a to mi wychodzi. Oj wychodzi.

Pewien mądry człowiek, mój dobry DjuD Ziomboj powiedział mi kiedyś:

„Mons, bądź ponad tym”.

No i chuj. Jestem. Nie będę się prosił. Zadzwonię do Misko, niedługo wrócą do Wrocławia T i M-Brat. Zrobimy sobie ładną bibkę. Bez proszenia się kogokolwiek żeby pozwolił mi doświadczyć jego wielkości.

niech poważnie rozmawiają o dzieciach, pracy i życiu.

Mnie to wali. Mam tylko nadzieje, że żadne potem nie zadzwoni. A nie, nie zadzwoni. Nie mają mojego numeru :-)

K.

Wczoraj zapaliłem fajkę. Nie paliłem prawie 3 miesiące. Wczorajsze (a może to już było dzisiaj) przeżycia przekonały mnie, że palenie nie jest fajne. Mało nie zmarłem po przebiegnięciu 300 metrów do autobusu.

Palenie to zło!

K.

Na barykady!

Brak komentarzy

Unia Europejska chce zabronić nazywania jabola mianem „wino”. Co za chamstwo i skurwysyństwo! Na barykady, walczmy o tak zacny trunek!

Zaraz, zaraz. Przeczytałem uzasadnienie- winem nazywany może być tylko alkohol pędzony z winogron. Hmm, ile w bełcie winogron? Tyle, co czasem namalowane na nalepce? Jako osoba, która szczególnie upodobała sobie wino „Tropicana” (plastikowa butelka, świecąca zawartość) wiem, że winogron w nich za chińskiego boga się nie pouczy.

W sumie o co hallo? Żulom i tak wszystko jedno co piją. Dytka (szczególnie white spirit), „Woda Brzozowa” czy inne gówno i tak kupią.

Przy okazji, wiecie dlaczego pito „Wodę Brzozową”, a nie inny trunek, na przykład „Błękit Paryża”?

Ano dlatego, że „Woda Brzozowa” miała szerszy dzióbek i można było przyłożyć mniejszą siłę w celu wychlastania jej do gęby, co zmniejszało ryzyko wybicia sobie przy okazji przeprowadzania tej czynności zębów :-) :-) :-)

K.

Kiedyś musiał nastąpić ten moment, ale naprawdę nie sądziłem, że to będzie już teraz.

Zostałem niewolnikiem własnej komórki. Dzisiaj zadzwonił znajomy. Bliski znajomy, jest to ważne dla dalszej części niniejszej notatki.

Zadzwonił i zaczął od razu z wysokiego „C”. Znaczy wydarł mordę aż miło „Dlaczego kurwa nie odbierasz, ile można do Ciebie dzwonić!!??”. Grzecznie odpowiedziałem (jak już wspomniałem, to bliski znajomy) zgodnie z prawdą, iż właśnie oddawałem się radosnej czynności przeprowadzanej na tronie. Na to usłyszałem wyrzut. Dlaczego nie biorę ze sobą do klopa komórki? No właśnie dlaczego?

Ano jeszcze mnie nie pojebało. Jeśli ktoś ma do mnie jakikolwiek interes to zadzwoni jeszcze raz, nie mam zamiaru skupiać się :-) na dwóch rzeczach na raz. Naprawdę nie upadłem na głowę (chociaż, w młodości… z wózka…).

Zaczynam mieć dość własnej komórki. Odbierasz- źle, bo za wolno. Nie odbierasz, jeszcze gorzej. Na dodatek połączenia są tak tanie, że wszyscy gadają po 10 minut i boli mnie ucho. Chociaż i tak wolę to niż konieczność pukania w malutkie klawisze i wysyłania esemesów.

Chyba wolałbym się czasami cofnąć do zadupia cywilizacji i zamieszkać w kurnej chacie…

K.


  • RSS