maccaroni blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2007

Ostatnio dwa koncerny motoryzacyjne- to znaczy Ford i Citroen raczą nas bzdurą jakobyśmy mogli sobie kupić samochód, dzięki któremu zdobyto mistrzostwo świata.

Przeanalizujmy:

Oba samochody- Ford Focus i Citroen C4 są homologowane w kategorii WRC, czyli World Rally Car. Oznacza to, że oba mają dwulitrowe, benzynowe silniki. Na dodatek z turbodoładowaniem. Oba są trzydrzwiowymi hatchbackami. Oba mają napęd na 4 koła, sekwencyjne skrzynie biegów, aktywny dyferencjał i tak dalej…

A teraz przeanalizujmy.

Topowym modelem C4, dostępnym na rynku jest model VTS. Co ma wspólnego z WRC? Ano niewiele- chyba, że ogólny kształt karoserii. Nie ma turbosprężarki, nie ma napędu na 4 koła, nie ma nic fajnego. Za to ma idiotyczną kierownicę, w której obraca się tylko jej wieniec. Rozwiązanie typowo francuskie, a więc debilne.

Żeby było jeszcze śmieszniej- Mimo, że C4 WRC jest tajny, to jednak wiadomo, że jest to Xsara WRC w innym opakowaniu. To jest dopiero jajo.

Dużo więcej wiemy o Focusie.

W zasadzie Focus WRC to nie jest nawet angielskie auto. Owszem, głównym konstruktorem jest Christian Loriaux, ale już silnik jest budowany we Francji- konkretnie w firmie Pippo. Skrzynia jest owszem angielska- ale trudno powiedzieć, iż półautomatyczna, sekwencyjna pięciobiegowa skrzynia firmy Ricardo ma coś wspólnego z tym co możemy dostać w aucie seryjnym. Można by pisać dużo- chociażby o włoskich hamulcach, holenderskim zawieszeniu i tak dalej.

Czy możemy kupić sobie Focusa 2 litry turbo, 4×4. Otóż nie. Mimo dużych tradycji firma Ford nie kontynuuje serii rozpoczętej przez Sierrę i kontynuowanej przez model Escort RS Cosworth. Można sobie za to kupić przednionapędowego Focusa ST- ale ten ma 5 cylindrów i pojemność ponad dwóch litrów.

Jak widać oferowane samochody nie mają absolutnie nic wspólnego z wersjami rajdowymi. Powiecie żaden samochód nie ma? A jednak! Subaru i Mitsubishi dalej oferują kultowe modele Lancer i Impreza z mocnymi silnikami turbo, napędem na 4 koła i aktywnym dyfrem w serii.

I tylko oni mogą nawiązywać do rajdowej legendy. Nikt inny.

K.

Skończył się festiwal w Opolu. Wydarzeniem było przyznanie się Gosi Andrzejewicz, że jej zespół to tylko makieta, a ona nie umie śpiewać na żywo. Elżbieta Zapendowska twierdzi, że w ogóle nie umie śpiewać. Po występie „gwiazdy” w Opolu pozostaje jej przyznać rację. Gosia Andrzejewicz dała prawidziwy show bycia pod albo ponad tonacją. Komentarze zamieszczone na Pudelku jasno pokazuję, iż redakcja tegoż Pudelka nie ma pojęcia o muzyce. O samochodach też nie ma- vide casus Porsche 991 GT3, które jest jakoby mniej kultowe od Turbo. Panie i Panowie z Dupelka. Czas wrócić do szkoły.

Ale wróćmy do naszej „gwiazdy”. To, że nie umie śpiewać, a chór wyje to już wiemy. Dodatkowo- jeśli się ma nóżki jak kolumny jońskie, tedy nie powinno się ich pokazywać. Po co narażać się na śmieszność. Fakt, iż Andrzejewicz ma strasznie grube nogi zauważył nawet mój dziadek. A zapewniam, że on umie wiele kobietom wybaczyć. Ładne nogi ma Kasia Cerekwicka i Justyna Steczkowska. Nie dziwi, więc, że je pokazały.

Myślałem, że po „gwieździe numero uno” już nic mnie nie zaskoczy… a jednak. The Jet Set na żywo są jeszcze gorsi niż na Eurowizji. Naprawdę, myślałem, że to niemożliwe. Pomyliłem się. Mea Culpa Maxima!! Jakby zakrzyknął Kmicic vel Babinicz. Miauczenie tegoż eksportowego duetu pokazało, że poziom odbioru muzyki w Polsce przekroczył wszelkie granice dna.

Z aren sportowych:

Andy Roddick wygrał turniej na trawiastych kortach Queen’s Club. W typowym dla siebie stylu- „łup, aaa”. Jeśli ktoś nie wie, o co chodzi, znaczy, że nie ma pojęcia o tenisie. Zresztą obaj Panowie mocno starali się grać „łup, aaa” i trzeba im przyznać, że wychodziło to bardzo dobrze. Czekamy na Wimbledon.

K.


  • RSS