maccaroni blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2007

Nie dotyczyło to tylko aren sportowych. Ale może na nich się skupimy, chociaż kto wie. Wydarzeniem numer jeden był start nowego sezonu F1. Wszyscy się postarali, łącznie z Polsatem, który zwolnił kolegę Skubisa i wymienił go na Mikołaja Sokóła. To pierwsza słuszna decyzja w historii transmisji wyścigów przez grupę Polsat. Jakby jeszcze wymienili Borowczyka, to w ogóle byłoby super. Kto Borowczyka widział na oczy, ten wie o czym mowa. Ja widziałem. W studiu też byli nieźli jajcarze. Dwa Zientarskie, z których jeden (Maciek) coś kuma, a drugi powinien trafić do muzeum. No i dwóch gości. Konia z rzędem temu, kto mi powie, co wspólnego z F1 mają rajdy terenowe. Szczególnie, że gościem był motocyklista- Jacek Czachor. Drugim gościem był Paweł Papke- lubię go. Nawet bardzo. Jest dobrym siatkarzem. Ale co on, na Allaha wie, o F1?

Wyścig był bardzo udany. Wygrał jedyny słuszny zespół. Widać było też, że znacznie poprawiło się McLarenowi. Nic nie wybuchło, a to już sukces. Widać było też, że pogorszyło się Hondzie. Jens Button jechał jakby chciał a nie mógł. Chyba faktycznie nie mógł. Coulthardowi za to się nic nie zmieniło. Dalej ma tendencję do taranowania innych bolidów. Sądząc z wieku już mu się nie zmieni. Szkoda tylko Alexa Wuerza, który w końcu wrócił do F1. Szkoda też Anta Davidsona, któremu jakiś Spyker wjechał w dupę bolidu i zrobił poważne kuku.

W BMW Sauberze też wielkie zmiany. Na pierwszy ogień zmian pójdzie pewna siedmiobiegowa przekładnia, w której pozostał jeden bieg. Nie rozumiem zdziwienia. Wszyscy ludzie, którzy chociaż troszkę interesują się F1 wiedzieli, że skrzynia to szmelc i musi się rozpaść. Więc skąd zdziwienie? Ja tam się cieszę, że rozpadła się tylko jedna.

Ferrari za to robiło niesamowite rzeczy. Relegowany na ostatnie pole startowe Massa (awaria skrzyni i wymiana motoru) przejechał pół wyścigu na miękkiej mieszance. Rzecz absolutnie nie do zrobienia dla innych. Niech ktoś mi powie, że Ferrari nie ma forów u Bridgestone, to wyśmieje tę osobę. Zresztą Massa pokazał też inne niesamowite rzeczy- na przykład taktykę jednego postoju i finish na szóstej pozycji (dla niewiedzących: ostatnie pole, to pole numer 22).

W międzyczasie niejaki Małysz odprawiał czary z mleka w powietrzu, byle się tylko nie zjebać na pysk. W stylu Janka Mazocha. Niestety się udało. Nie będzie największej afery w historii skoków narciarskich. Smród pozostał i niektórzy się mocno brzydko się wypowiadali o organizatorach. A podobno Milan Tepesz ma takie dokładne dane w komputerze. Jakoś tego nie było widać. Już drugi raz w tym sezonie.

Z innych aren: Lepper zrobił z siebie idiotę u Wojewódzkiego. Nawet mu Wojewódzki pomagać nie musiał. Angela Merkel wygląda jakby była wyższa od Kaczora. Kaczor- żona zaczyna się lansować i mówić ludzkim głosem. Zaprawdę ciekawy wiek nam nastał.

K.

Na początek warto wspomnieć, że TK stwierdził, że taki wał i HGW zostaje na prezydencie Warszawy. Podobno w Pisuarze zapanowała żałoba. Wydarzeniem numer dwa był wyraźny bunt Marii Kaczyńskiej, która jasno powiedziała psychopatom „wą” i stwierdziła, że obecna ustawa aborcyjna jest ok. Silnie zastanawiam się, czy przypadkiem nie spowoduje to jakiegoś rozłamu w rodzinie Kwa- Kwa i konieczności szybkiego rozwodu. To już następny zgrzyt w pierwszej rodzinie. Kaczyńska juniorka będzie miała drugie dziecko. Nie dość, że nieślubne, to jeszcze na dodatek z młodym, rozwojowym działaczem SLD. Gratuluję!! Prawdziwa miłość ponad podziałami.

Z innej mańki. W sporcie już nic nie wolno. Van Bommel pokazał na stadionie gest Kozakiewicza i dostał dwa mecze dyskwalifikacji. Kozakiewicz pokazał gest i dostał złoty medal. I jak tu nie mówić, że Polacy to naród wybrany? Tylko nie mówcie, że Kozakiewicz przy okazji wygrał skok wzwyż. To mało ważny szczegół i nikt sobie nim głowy zawracał nie będzie.

W niedzielę pierwszy wyścig w sezonie. Pewnie zacznie się Kubicomania. Zupełnie nie wiem dlaczego? Robert jest niezłym kierowcą, nawet więcej niż niezłym, ale żeby zostać mistrzem świata trzeba być albo kierowcą wybitnym (Schumi), albo mieć ogromną przewagę sprzętową (Alonso przez ostatnie dwa lata). Reasumując- Dopóki Kubica nie udowodni, że potrafi jeździć jak Mons, to nie uwierzę. Niezależnie od tego jak mocno będą mnie do tego przekonywać Borowczyk i Skubis.

Zresztą o Borowczyku i Skubisie napiszę osobną notatkę. Niech i tłuki coś ode mnie mają.

PS. Zapomniałbym. Sąd zgodził się na autolustrację abepe. Wielgusa, ale nie zgodził się na autolustrację Daniela Passenta. No tak były rektor KUL, czy czego tam on był rektorem jest bardziej osobą publiczną niż były ambasador. Kwa- Kwa!!
K.

To był dobry weekend. Czwarte mistrzostwo świata zdobywał Adam Małysz. Szkoda, że nie jest wieczny. Z każdym tytułem jest starszy i niedługo jego kariera może się skończyć. A następców nie widać. Człowiek, który według różnych naukowców ma większy potencjał od Adama Małysza- Robert Mateja, do tej pory nie nauczył się, że skacze się do przodu, a nie w dół. Zresztą on też jest już stary. Co będzie po erze Małysza? Pewnie nic. Jak to w Polsce.

W tym samym czasie na mistrzostwach Europy w lekkiej atletyce Lidia Chojecka zdobyła dwa złote medale. Medal zdobyli też osłabieni „Lisowczycy” i chwała im za to. Chwała też trenerowi Lisowskiemu, że potrafi budować coraz to nowe sztafety. Medal zdobyła też Ania Rogowska, która jednak dość buńczucznie wyrażała się o złocie, a ma jeno brąz. Polskie tyczkarki mają jakiś problem na małych wysokościach. Takiego problemu nie miała Fieofanowa (zresztą na dużych też miała), która pod nieobecność Isinbajewej, łatwo i pewnie wygrała. Niestety nie widać następców wielkich polskich lekkoatletów, chociaż…

Być może następcą będzie młoda Karolina Tymińska, trenowana przez Marka Kubiszewskiego, byłego trenera Urszuli Włodarczyk. A co mi tam, znam Pana Marka. Chodziłem z jego synem do szkoły, razem z moim ojcem tworzyli „brać siatkarską”. Jeśli Tymińska jest coś warta to Marek Kubiszewski z niej to wydobędzie. Tego jestem pewny.

Tragedią jest to, że w Polsce nie widać wybitnych lekkoatletów. Nie ma szkolenia, nie ma stadionów, nie ma wspomagania rozwoju przez państwo. Na przebudowę skoczni w Wiśle wydano ponad 25 milionów złotych, po czym osunęła się część stoku i nikt nie wie, co będzie dalej. Optymistyczne prognozy mówią o dalszych 10 milionach złotych. A może zainwestować te pieniądze w lekkoatletykę? Może czas znaleźć następców Dominika Haszka, Urszuli Włodarczyk, Pawła Januszewskiego, Roberta Miśkiewicza, Urszuli Włodarczyk, Sebastiana Chmary, Roberta Korzeniowskiego czy Artura Partyki? Najwyższy czas żeby ten najpiękniejszy sport zaczęło sponsorować państwo, a nie prywatni sponsorzy.

Mam nadzieje, że dożyję 10 medali mistrzostw świata. Najlepiej złotych. Mamy na to szansę, o ile będziemy dbali o rozwój młodzieży na bieżni.

K.

Produkujemy taśmowo wicemistrzów świata- siatkarzy, szczypiornistów, laskarzy. Skoczkom nie wyszło, bo Matei nikt nie powiedział, że trzeba skakać do przodu, a nie w dół. Smutne jest to, że przez tyle lat skakania jeszcze się tego nie nauczył.

Raul Lozano stworzył wicemistrzów świata z drużyny rozkapryszonych dupków, z przerostem ego. Wyszło. Już po mistrzostwach „gwiazdor” Wlazły uznał, że nie może gać i oświadczył prasie, że chce urlop. Raul Lozano oświadczył, że w takim razie won z drużyny. Skończyło się tym, że Wlazły przyszedł do Lozano jak Henryk IV do Canossy, a Lozano powiedział, że może grać, jeśli mu zdrowie na to pozwoli. Bardzo szybko i skutecznie wybił z głowy. Może warto pomyśleć o używaniu mniejszej ilości żelu i odciążeniu mięśni, mister Wlazły?

Polscy szczypiorniści też zdobyli vice- mistrzostwo świata. Znowu dzięki dyscyplinie i trenerowi Wencie, któren to Wenta jest Niemcem i Polakiem na raz. Przez lata gry w Niemczech nauczył się, na czym polega praca trenerska i zrobił z tego użytek. Gratulacje!!

Teraz pora na laskarzy. Halowy hokej na trawie- to już brzmi głupio. Jeszcze głupsze okazuje się to, że nie ma band. Zawodnicy mają porządne, grube kije, ale się nimi nie leją. Ba, nie ma nawet pojęcia „hooking” czy „high sticking”- tłumacząc na polski- nie da się zatrzymać przeciwnika kijem. Nie można, nie wolno, zakaz. W hokeju na lodzie też jest zakaz i jakoś nikomu to nie przeszkadza. Co więcej- nie wolno też wpadać na przeciwnika, bo zaraz się jeden, z drugim przewrócą i będą płakać, że boli. Skończy się to karą i innymi przykrymi konsekwencjami. Widzieliście coś takiego w hokeju na lodzie? Przecież tam chodzi o to, żeby zabić przeciwnika, wbić go w barierę i wprasować w lód. A pokażcie mi w tym sporcie lanie się pięściami, tak żeby i sędzia oberwał, a krew polała się na zielone. „Nia ma” jak mówią Węgrzy. Sport dla dziewczynek. Przykład hokeja na trawie, na dodatek rozgrywanego w hali pokazuje, iż można spieprzyć nawet najfajniejszy sport.

Z niecierpliwością czekam, co zrobi Andriej Urlep z koszykarzami. To jest dopiero banda rozwydrzonych gwiazd. Na szczęście Urlep drze się jeszcze głośniej, a i wyraża się mocno niepochlebnie. Kto widział i słyszał, wie o czym mówię. Taki trener może w końcu sprawić, że pany koszykarze zaczną grać w koszykówkę.

Wszystkim życzę sukcesów, może poza laskarzami. Ci mogliby się zająć czymś konstruktywnym. Na przykład spróbować przeżyć minutę na boisku do rugby. Najlepiej na samiuśkim środku, pomiędzy reprezentacją Nowej Zelandii i Australii. To zaiste byłoby widowisko ciekawe i kolorowe.

K.


  • RSS